środa, 30 kwietnia 2014

Rozdział 30

Violetta
Skończyłam się przebierać, biorę wodę i idę do sali. Wyszłam ze szatni, była całkowita cisza. Chłopaki chyba gdzieś poszli, przynajmniej będę miała spokój. Weszłam do sali i zaczęłam się rozciągać, po chwili do niej weszli chłopcy z wielkim krzykiem.
-To nie twoje sprawy-krzyczał Leon
-A niby czyje w końcu ...-zaczął krzyczeć Fede
-Ej dlaczego się tak drzecie?-zapytałam głośno
-Bo on mówi, że będziesz jego dziewczyną-powiedział Leon wskazując palcem na Fede, a ja się zaśmiałam
-Naprawdę? Naprawdę?-zapytałam dalej się śmiejąc
-Co w tym takiego śmiesznego?-zapytał Fede
-Bo ja nigdy bym z tobą nie mogła być, przecież jesteś podobno moją dalszą rodziną-powiedziałam
-No właśnie, a Violetta jest tylko moja-powiedział Leon i położył swoją rękę na mojej tali
-Ale, ale nieważne. Co macie zamiar robić?-zapytał Fede
-Ja ćwiczę układ do naszego projektu-powiedziałam i włączyłam muzykę po czym zaczęłam tańczyć, po chwili chłopcy ruszyli ramionami i zaczęli robić to samo co ja. Po godzinie tańczenia zrobiliśmy sobie przerwę była 8 rano niektórzy zaczęli już przychodzić na zajęcia, ale to był nikt z naszej klasy bo my mamy na 10.
-Violetta?-zapytał Leon
-Tak-powiedziałam
-Powiesz mi wreszcie po co mnie ściągnęłaś tak wcześnie do Studia. Hhyyy...-zapytał
-A tak sobie, bo ja wyszłam wcześnie z domu żeby tata mnie nie zatrzymał i przy okazji Fede poszedł ze mną, przecież on też ma zakaz wychodzenia z domu-powiedziałam
-To dlaczego mnie tak wcześnie obudziłaś, bo nadal nie rozumiem-powiedział Leon
-Po prostu nie chciałam być sama z tym palantem-wyjaśniłam Leonowi
-Ej o mnie się tak nie mówi-powiedział obrażony Fede i wyszedł z sali
-Zostaliśmy sami-powiedział Leon i przybliżył się do mnie
-Leon, zaraz ludzie będą przychodzili na zajęcia-powiedziałam i się od niego odsunęłam-idę się przebrać i ty też idź, a później pójdziemy się przejść, albo coś-powiedziałam
-Okej, za 2 godziny chyba zdążymy coś zrobić-powiedział Leon i wyszliśmy z sali trzymając się za rękę, potem rozdzieliliśmy się i poszliśmy do swoich szatni.

Leon
Violetta unika moich pocałunków, nie wiem co o tym mam myśleć. Jesteśmy razem już 3 tygodnie i dopiero dwa razy się całowaliśmy, tak naprawdę to ja ją pocałowałem 2 razy znienacka. Może jednak źle to przyjęła. Może mnie nie kocha, ale nie umie tego powiedzieć. Muszę z nią o tym pogadać sam na sam. Skończyłem się przebierać i teraz czekam na korytarzu na Violettę. Otwierają się drzwi, chyba wychodzi.
-Już się przebrałam-powiedziała Violetta zamykając drzwi
-Dłużej nie dało rady?-zapytałem
-Jak chcesz to mogę tam wrócić-powiedziała i chciała otworzyć drzwi
-Ej, ja tylko żartowałem, na ciebie mogę czekać wieczność-powiedziałem i złapałem ją za dłoń
-Naprawdę?-zapytała
-Tak. To co idziemy do parku się przejść?
-Nie, ja z tobą do parku nie idę-powiedziała, a mnie to bardzo zdziwiło
-Dlaczego?-zapytałem
-Bo znowu mnie wrzucisz do wody albo zrobisz coś innego-powiedziała i się uśmiechnęła
-Chwileczkę, trochę za daleko. To ty najpierw mnie wrzuciłaś do wody-powiedziałem i się uśmiechnąłem
-Nie wrzuciłam cię tylko lekko odepchnęłam i ty jakoś tak wyszło, że wpadłeś-zrobiła niewinną minę
-No niech ci będzie, ale idziemy do parku.
-Dobra-powiedziała i poszliśmy. Chodziliśmy po tym parku z 2 godziny cały czas rozmawiając i śmiejąc się. Wtedy chciałem z nią porozmawiać, ale nie mam odwagi, może później spróbuję albo jutro, nie jednak później bo jutro Violetta pewnie nie będzie mogła wyjść z domu. Teraz idziemy na zajęcia.

6 godzin później
Jesteśmy już po zajęciach. Teraz odprowadzam Violettę do domu i muszę z teraz nią porozmawiać.
-Violetto-zacząłem
-Tak




-Bo...spotykamy się już jakieś 3 tygodnie i całowaliśmy się 2 razy, tak na prawdę to ja ciebie pocałowałem z zaskoczenia...-przerwała mi Violetta
-Z tym muszę się zgodzić, byłam bardzo zaskoczona-powiedziała
-To czy ty...chcesz te pocałunki...czy nie?-zapytałem niepewnie
-Leon...ja chcę tego-powiedziała Violetta i się uśmiechnęła
-To...to dlaczego unikasz ich?
-Bo albo ktoś jest koło nas albo zaraz wejdzie i przeszkodzi i ja Leon...ja....
-Tak?-zapytałem

______________________________________________________________
KOMENTUJCIE PROSZĘ

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 29

-Chyba tak, ale jak raz wcześnie wstaniecie to wam się nic nie stanie.
-Mi się stanie-powiedział Fede
-Co?
-Stracę kilka godzin snu.
-Tak, to wystarczy się iść wcześnie kłaść-powiedziałam i zobaczyłam w oddali idącego Leona
-Ja idę zawsze wcześnie-powiedział Fede i założył ręce na piersi
-To o której? Co?-zapytałam
-Yyy...jedenasta, dwunasta w nocy
-I wszystko jasne-powiedziałam i podszedł do nas Leon
-Cześć-powiedział Leon i podał rękę Federico
-Siema stary-odpowiedział Fede
-Cześć księżniczko-powiedział Leon stając przede mną, nachylił się i chciał mnie pocałować, ale ja go odepchnęłam
-Fede tu jest-powiedziałam cicho, trzymając jego ręce
-To co?
-Nooo, ja publicznie całować się nie będę
-Kiedyś będziesz musiała-powiedział Leon i się uśmiechną
-Co miałeś na myśli gdy mówiłeś, że będziesz musiała. Co?
-Oj dużo-powiedział Fede i się zaśmiał, a za to dostał w brzuch z mojej torebki
-To może chociaż w policzek dasz się pocałować-powiedział Leon
-No dobrze-powiedziałam i pokazałam palcem na mój policzek, a on złożył na nim swoje usta
-Cmok, cmok się robi ale gdzie indziej-powiedział śmiesznym głosem Fede, a Leon się na niego dziwnie popatrzył
-A weź idź sobie znajdź dziewczynę i jej rób cmok, cmok gdzie indziej-powiedział groźnym głosem Leon
-Mam dziewczynę na miejscu-powiedział Fede
-Jaką?-zapytał Leon i objął mnie swoją ręką


-Violettę-odpowiedział i poruszył brwiami
-Hola, hola trochę za daleko-powiedziała Violetta-ja jestem dziewczyną Leona
-I moją też, mieszkasz ze mną-powiedział Fede
-Za niedługo zamieszka ze mną-powiedział Leon
-Nie-krzyknęłam- z żadnym z was na razie nie zamierzam mieszkać
-A kiedyś w przyszłości?-zapytał Leon
-Kiedyś będzie kiedyś, a dzisiaj jest dzisiaj-powiedziałam
-Ja poczekam-powiedział Leon
-Ja też-powiedział Fede
-Ej weźcie się opanujcie, ja mam dopiero 15 lat, a wy 16. Nie wielka różnica.
-Ale z czym mamy się opanować?-zapytał się głupio Fede
-No z tymi domami, z kim będę mieszkała, a jeszcze zaraz zaczniecie gadać o dzieciakach i małżeństwach i ogólnie tych sprawach.
-Nie zły pomysł-powiedział Leon-to ile chciałabyś mieć dzieci?
-O boże-chwyciłam się za głowę
-Bo wiesz ja tak dwójkę może trójkę-powiedział Leon
-Mi pasuje-powiedział Fede
-Idę od was-powiedziałam i poszłam w stronę sali do tańca

Leon
-A ta gdzie idzie?-zapytał Fede
-Nie wiem. Idziemy za nią?-zapytałem
-Chodź
-A tak w ogóle po co ona mi kazała przyjść do Studia o 6 rano i po co ona przyszła z tobą?
-Stary spytaj się swojej dziewczyny, bo ja sam nie wiem-powiedział Fede i poklepał mnie po placach
-Jak tylko się zatrzyma-zaśmiałem się
-Zniknęła, gdzie ona poszła?
-Idź jej poszukać na prawo, a ja pójdę na lewo.
-Robi się-powiedział i poszedł
-Violetta gdzie jesteś. Violetta, Vilu-mówiłem, ale ona się nie odzywała. Posprawdzam każde drzwi i tak ją znajdę. Otworzyłem drzwi do sali tańca, nie ma jej następne drzwi to była szatnia damska, a co mi tam wejdę. Otworzyłem drzwi i była.
-Dlaczego się tu schowałaś?-zapytałem
-Bo nie chce słuchać waszych głupot i nie mogę uwierzyć, że tu też wszedłeś-powiedziała Violetta
-Ale przecież nikogo tu nie ma.
-Ja jestem i chyba wyraźnie pisze na drzwiach dla kogo jest ta szatnia, twoja jest drzwi dalej, a teraz wyjdź bo chcę się przebrać-powiedział Violetta i wypchała mnie za drzwi
-Idę powiedzieć Fede, że ją znalazłem-powiedziałem sam do siebie i poszedłem

Violetta
Nie rozumiem chłopaków, jak można wchodzić do szatni dla dziewczyn, a jakbyśmy my dziewczyny tak weszły do nich, jaka by była awantura. Nie, nigdy byśmy tego nie zrobiły. Leon i reszta chłopaków są nie możliwy, jestem ciekawa co im tam w głowie siedzi. Nieważne, przebieram się i idę ćwiczyć układ taneczny do naszego wspólnego projektu.

Leon
Szkoda, że nie wszedłem do tej szatni 5 minut później, bym pewnie wtedy zobaczył Violettę tym razem w bieliźnie, a nie w ciuchach, ale ona pewnie wiedziała, że przyjdę, dlatego się nie przebierała. Ale by było fajnie.
-Fede, nie szukaj jej-krzyknąłem, żeby usłyszał
-Okej, a co robi?-zapytał Fede
-Przebiera się i chyba idzie..
-Widziałeś ją w ...
-Nie i to nie twoje sprawy. Tak. I idzie teraz chyba tańczyć, ja też idę się przebrać i też idę tańczyć i muszę się jej zapytać po co mnie tu ściągnęła-powiedziałem i poszłem do szatni i Fede podejrzewam, że też pójdzie tańczyć...


KOMENTUJCIE Plisssss

Rozdział 28

Rano
Obudziły mnie promienie słoneczne dobijające się z pod rolety. Zobaczyłam na zegarek, była dopiero 5 rano, nie spodziewałam się, że kiedykolwiek tak wcześnie wstanę, ale jednak szybko wstałam umyłam się i dziwnym cudem wyciągnęłam ze szafy pierwsze lepsze ubranie, które od razu na siebie włożyłam. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Pomyślałam, że tata jak się tylko obudzi będzie mnie pilnował i chodził za mną krok w krok.Więc podeszłam do drzwi i przekręciłam klucz, następnie cicho otwarłam drzwi i wyszłam na korytarz, po czym udałam się pod drzwi pokoju Fede.
-Federico-mówiłam szeptem pukając cicho do drzwi-Fede otwórz drzwi, Federico, słyszysz mnie, wstań i otwórz drzwi-mówiłam dalej szeptem w końcu przez przypadek walnęłam głośno nogą w drzwi. Na szczęście nikt się nie obudził. Po chwili usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza.
-Która godzina?-zapytał otwierając drzwi
-Ubieraj się i idziemy-powiedziałam
-Ale gdzie?-zadał kolejne pytanie
-Jak nie chcesz wysłuchiwać mojego taty to się rusz. Masz 10 minut, tylko szybko, ja będę czekała na ciebie w swoim pokoju-powiedziałam i poszłam do pokoju
-Okej, będę szybciej niż myślisz-powiedział i zamkną cicho drzwi
Weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku i już ktoś zapukał.
-Proszę-powiedziałam
-Jestem-powiedział Fede stojąc w drzwiach
-Tak szybko?
-Tak, a po co mnie tak wcześnie budziłaś?
-Zobaczysz-powiedziałam i wstałam-Idziesz to zamknij drzwi-wyszłam z mojego pokoju
-Dobra-zamknąłem cicho drzwi i poszedłem za Violettą
Otworzyłam po cichu główne drzwi wejściowe i wyszłam, a za mną Fede i zamkną drzwi. Chwilę przed wyjściem zostawiłam im na stole karteczkę z napisem:

"NIE MARTWCIE SIĘ"
VIOLETTA I FEDERICO

-Violetta powiesz mi  wreszcie po co mnie tak wcześnie budziłaś-powiedział trochę zdenerwowany, że musiał wstać
-Idziemy do Studia, a jak nie chcesz już tam nigdy więcej do wracać to wróć się do domu-powiedziałam i ruszyłam szybko przed siebie
-I tak chciałaś mu wszystko dziś powiedzieć. Nie zrobisz tego?-zapytał
-Oczywiście, że tak. Zrobię to, ale po Studiu.
-Violetto obudź się jest 6 rano, a ty chcesz iść do Studia-powiedziałem
-Tak
-Ale przecież zajęcia mamy o 10. Ja tam 4 godziny nie zamierzam siedzieć.
-Nie musisz-powiedziałam i przyspieszyłam kroku 
-A zresztą co mi tam-powiedziałem-a może jeszcze zadzwonisz do Leona i dziewczyn-dodałem
-Masz rację niech wstają-powiedziałam i wyciągnęłam telefon z torebki
-Ale ja żartowałem, chyba nie zamierzasz dzwonić do nich.
-Zamierzam-wybrałam numer Leona i nacisnęłam zieloną słuchawkę, po pierwszym sygnale odebrał.
L: Halo, Kto mówi?-zapytał zaspanym głosem
V: Cześć, Violetta.
L: Czy ty wiesz która jest godzina?
V: Tak, jest 6:27
L: A z jakiej okazji do mnie dzwonisz?
V: Ubierz się i przyjdź pod Studio 21
L: Dobra, ale teraz?
V: Tak teraz.
L: A po co?
V: Zobaczysz powiedziałam i się rozłączyłam.
-Ale dziewczyn nie budź-powiedział Fede
-Bo co mi zrobisz?-zapytałam
-To-powiedział i wyrwał mi mój telefon z ręki
-Oddaj go nie jest twój-powiedziałam i się na niego rzuciłam, ale on podniósł rękę w której miał telefon do góry, wtedy zaczęłam skakać, ale to na nic on był dużo wyższy ode mnie
-Nie-krzyknął
-Dobra, nie będę dzwoniła do dziewczyn, ale mi go oddaj-powiedziałam i stanęłam spokojnie przed nim
-Na pewno?-zapytał
-Tak na pewno-powiedziałam i mi go oddał,a ja się uśmiechnęłam
Chwilkę później byliśmy już pod Studio i czekaliśmy na Leona, ale nie przychodził. Minęło pół godziny, a jego dalej nie ma.
-Zadzwonię do niego-powiedziałam
-Yhy-mrukną Fede, popatrzyłam na niego, a ten ma zamknięte oczy, śpi na stojąco
-Federico-zakrzyczałam
-Co? Co się dzieje?-zapytał stając na baczność
-Śpisz na stojąco-zaśmiałam się
-Nie, wcale nie-powiedział przecierając oczy
-Ja jestem ciekawa czy Leon też śpi, dzwonię do niego. Zadzwoniłam i po pierwszym sygnale odebrał.
L: Halo
V: Co robisz?
L: Ubieram się
V: Czy śpisz w szafie?
L: Yyyy...Nie wybieram koszulkę, która ładniejsza
V: Chłopcy z tym problemu raczej nie mają
L: To ja nie mam, ale nie mogę się zdecydować.
V: To ja ci pomogę.
L: To biała czy zielona?
V: Zielona, wybrałam, a teraz masz 10 minut żeby dojść do Studia
L: Okej będę-powiedział cicho
V: Nie śpij-krzyknęłam i się rozłączyłam.
-Co robi?-zapytał Fede
-Śpi w szafie-powiedziałam i się zaśmiałam
-Rozumiem, czyli tylko tobie chciało się wstać.
-Chyba tak...

KOMENTUJCIE PPPPLLLLLLOOOOOOSSSSSEEEEEEE

czwartek, 24 kwietnia 2014

Rozdział 27

-Mało brakowało-powiedział Leon
-Ale co mało brakowało?-zapytał Fede
-Jak co, to że Leon przyszedł do mnie, a nie do ciebie-powiedziałam
-Aaaa, rozumiem, czyli nikt w domu oprócz mnie nie wie, że masz chłopaka-zaśmiał się Fede
-Nie, Angie jeszcze wie, ale ona nikomu nie powie
-A co ma wspólnego z tobą Angie?-zapytał zdziwiony Federico
-On nie wie-powiedział Leon
-Ooo-westchnęłam ciężko-Angie to moja ciotka, jest też moją guwernantką i nauczycielką w Studiu
-I nie waż się nikomu o tym wszystkim powiedzieć-dodał Leon
-Okej-odpowiedział Fede
-Nikomu-powiedział Leon
-No przecież mówię okej-krzyknął Fede-Idę na dół, Idziecie?
-Idziemy do parku-powiedziała Violetta
-Okej, ja idę się czegoś napić i idę z wami-powiedział Fede i poszedł
-Leon, chcę ci coś powiedzieć-powiedziała
-Co?-zapytał
-Znamy się dopiero tydzień-powiedziałam
-No i co?
-A ty już za dużo widziałeś-powiedziałam i zrobiłam duże oczy
-Nie rozumiem-powiedział

Leon
Violetta powiedziała mi, że za dużo widziałem, odpowiedziałem jej, że nie rozumiem, a tak naprawdę wiem o co jej chodziło. Chodziło jej o tą całą akcję z ręcznikiem i tą w parku, że było jej widać stanik.
-Leon-powiedziała głośniej Violetta
-No dobra wiem o co ci chodzi i chcę ci coś powiedzieć, żebyś się tym nie martwiła-powiedziałem
-Co?-zapytała
-To, że nikt nie widział twojego stanika oprócz mnie, bo cię zasłoniłem od przodu, a z tyłu było jeziorko, a oni, wszyscy stali za mną-powiedziałem
-Chociaż tyle-westchnęła-ale i tak udawaj jakby nic nigdy się nie wydarzyło i to z ręcznikiem też-powiedziała, machając mi przed nosem palcem
-Dobra, a teraz chodź do tego parku-powiedziałem, a ona wzięła torebkę i poszliśmy na dół

Federico
Poszedłem do kuchni się czegoś napić. Nalałem sobie soku i zacząłem go pić, popatrzyłem się za siebie, a tam stał German. Prawie się zakrztusiłem.
Dzień doby-powiedziałem-ale co pan tu robi, przecież miał pan przyjechać dopiero za tydzień.
-Tak, ale plany się zmieniły i przenieśli mnie do Buenos Aires
-To może na początek. Witam pana.-powiedziałem
-Witam, ale teraz przepraszam chciałbym porozmawiać z Violettą, dawno ją nie widziałem-powiedział German
-Ale...-nie zdążyłem powiedzieć bo poszedł-No to będzie akcja. Postanowiłem sobie popatrzeć zza drzwi

Violetta
Ja i Leon schodziliśmy ze schodów, śmialiśmy się i nagle moim oczom ukazał się tata.
-Tata? Ale....
-Violetto chciałem się przywitać, ale najpierw mi powiedź co ten chłopak robi w moim domu-krzykną
-On przyszedł do Federico-powiedziałam głośno
-To dlaczego jest z tobą?-powiedział głośno
-Bo Fede poszedł się napić, a ja zostałam z nim i teraz ja, Leon i Fede mieliśmy iść do parku się pszejść-powiedziałam głośno
-Nigdzie nie idziesz z tym chłopakiem, a Federico też nigdzie nie idzie i koniec, a ty, ty wyjdź z mojego domu-krzykną German
-Nie możesz go tak wyganiać, on nie jest jaką rzeczą tylko człowiekiem-krzyczałam
-No to co nie znam go-powiedział głośno tata
-Znasz i to bardzo dobrze, jest synem Rodrigo i Clary Verdas
-Oni mają córkę-powiedział trochę spokojniej tata
-Nie oni mają syna Leona, tego który stoi przed tobą-powiedziałam
-Przepraszam, ale i tak nigdzie nie będziesz z nimi chodziła, masz zakaz wychodzenia z domu-powiedział
-A z Angie na zakupy mi pozwoliłeś-powiedziałam
-Tak na zakupy możesz-powiedział
-Federico idź z Leonem-powiedziałam i poszłam do pokoju Angie- Angie zbieraj się idziemy na zakupy-powiedziałam tak żeby tata usłyszał
-Gdzie?-zapytała Angie, a ja tylko mrugnęłam okiem
-Tato pa-powiedziałam
-Gdzie idziesz?-zapytał
-Na zakupy, przecież mi pozwoliłeś-powiedziałam i wyszłam z Angie, a Fede i Leon poszli za nami

German
Jak takie dziecko mogło mnie wykiwać, jak ja jej mogłem pozwolić na te zakupy, jak ma zakaz wychodzenia z domu i pewnie pójdzie do chłopców, a nie na zakupy. Jeszcze zobaczy.

Leon
Jak German krzyczał na Violettę byłem tak jakby sparaliżowany, nic nie mówiłem, nawet się nie ruszałem, tylko stałem jak słup. A jak zaczęli gadać o mnie to tym bardziej byłem zdziwiony. Potem Violetta poszła gdzieś i kazała mi i Fede gdzieś iść, ale my tylko staliśmy i nic nie robiliśmy, nagle Violetta wyszła z pokoju z Angie i skierowały się do drzwi, a my poszliśmy za nimi.

Federico
Ale była akcja i nawet ja dostałem zakaz wychodzenia z domu, sam nie wiem za co.
-Violetto chciałem go zatrzymać, żebyście zdążyli wyjść, ale on mnie nie suchał-powiedziałem
-Nie przejmuj się i wiesz co jak tylko wrócę, albo nie jutro rano o wszystkim mu powiem. o wszystkim-powiedziała Violetta
-Dzieciaki. O co tu chodzi bo ja nie rozumiem-powiedziała Angie
-O mnie, o Leona i o Fede-powiedziała Violetta
-To znaczy?-zapytała Angie
-Bo Leon dał mi swoją kurtkę i powiedziałam żeby później po nią przyszedł i też tak zrobił, Fede wszystko wie o tobie i nikomu nie powie, bo ja to zrobię i o mnie też mu wszystko powiem, niech wie z czym ma do czynienia. I po tym wszystkim jak Fede poszedł do kuchni, ja i Leon mieliśmy iść do niego i iść z nim do parku, no i wtedy wszedł znienacka tata do salonu ta cała awantura.
-Nie rozumiem z tego nic ale niech będzie i dlaczego Leon dał ci kurtkę?-zapytała Angie
-Bo miałam taki mały wypadek-powiedziałam

Violetta
I się zaczyna.
-I co do wypadku miała kurtka?-zapytała Angie, a Leon i Fede się tylko cicho śmiali
-Bo ten wypadek był taki mokry-powiedziałam nieśmiale
-Mokry?-zapytała Angie
-Oj no wpadłam do jeziorka-powiedziałam
-Ale jak, jak to możliwe?
-Bo najpierw lekko popchnęłam Leona i on wpadł do tego jeziorka i potem się mi odwdzięczył i wrzucił mnie do niego-powiedziałam, a Leon robił się czerwony, chyba ze wstydu
-Dzieciaki powiem wam tyle. Dziwne macie pomysły i niech zgadnę. Byliście całą paczką-powiedziała Angie śmiejąc się
-Tak-odpowiedziałam równo razem z chłopcami
-Dobra nie ważne o co była ta awantura, co mają wspólnego z tym Leon. Fede i ty. Nie wnikam w to głębiej, chociaż jestem ciekawa. Ale jakbyście mi zaczęli tłumaczyć to wszystko tak jak Violetta, to i tak bym nic z tego nie zrozumiała-mówiła Angie wymachując rękami, a my tylko się na nią patrzyliśmy, zrobiliśmy duże oczy i nic się nie odzywaliśmy
-To ja już pójdę do domu, bo jest dość późno-powiedział Leon i pocałował mnie w policzek
-Do jutra-krzyknęłam do niego
-A my wracamy do domu-powiedziała Angie
-Ja tam nie wracam-powiedziałam
-Dobra wejdziemy tak żeby nas nie było słychać i ty od razu pójdziesz dom swojego pokoju i zamkniesz go na klucz. Zadowolona?-zapytała Angie
-Tak-powiedziałam
-A ty Fede też będziesz zamykał się na klucz?-zapytała znowu Angie
-Tak, nie chce żeby German robił mi kazanie, nawet już dostałem szlaban na wychodzenie z domu, chociaż nawet nie wiem za co-powiedział Fede i ruszyliśmy do domu.
Po chwili otwieraliśmy już drzwi tak żeby nikt nie usłyszał. Wszyscy poszli do swoich pokoi i zamknęli je na klucz, oprócz Angie.


środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 26

...weszłam do środka, a tam zobaczyła jakiegoś chłopaka.
-Federico?-zapytałam, byłam bardzo zdziwiona
-Cześć Violetta-powiedział
-Co ty tu robisz, idź stąd zanim cię ktoś zobaczy-powiedziałam
-Ja tu mieszkam-powiedział
-Że co?
-No tak, twój tata i moja mama są najlepszymi przyjaciółmi, w prawdzie to taką troszkę dalszą rodziną...
-I co to ma wspólnego, że ty tu mieszkasz?
-To, że chodzę do Studia i nie mam z kim mieszkać w Buenos Aires, więc twój tata zaproponował mi wasz dom, a ja się zgodziłem.
-Czyli ty mnie już wcześniej znałeś?-zapytałam
-Tak-powiedział i zaczął się cicho śmiać
-Z czego się chichrasz?-zapytałam
-Bo ci widać ten...no
-Nie odzywaj się i nie wchodź teraz do mojego pokoju i powiedź Oldze, że wróciłam, dzięki-powiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Tam poszłam do łazienki się przebrać i umyć, bo byłam cała z mułu. Siedziałam tam bardzo długo, bo problem był z włosami, były takie brzydkie nawet po umyciu. w końcu po 2 godzinach wyszłam z łazienki i poszłam do mojej garderoby, by wybrać jakiś strój.

Leon
Minęły 2 godziny, Violetta chyba powinna być już gotowa. Jak nie będzie to trudno idę do niej, tak jak mnie prosiła, a zresztą muszę wziąć od niej swoją kurtkę.
Jetem już pod domem Violetty, nie wiem czy zadzwonić do niej czy zapukać, a jak ktoś inny otworzy. Trudno, raz kozie śmierć. Pomyślałem i zapukałem do drzwi. Drzwi się otworzyły, a w nich stał Federico.
-Cześć Leon-powiedział
-Co ty tu robisz? Idź stąd. Po co tu przyszedłeś?
-Nigdzie nie pójdę, bo tu mieszkam. Dlaczego wszyscy chcecie mnie stąd wyrzucić, nie rozumiem was.
-Co ty tu mieszkasz, ale..
-Nie pytaj jestem tak jakby dalszą rodziną Violetty-powiedział
-A gdzie jest Violetta?-zapytałem
-W swoim pokoju-odpowiedział
-To nara-powiedziałem i chciałem iść, ale on mnie zatrzymał.
-Nigdzie nie idziesz-powiedział
-Bo
-Bo Violetta nikomu nie pozwoliła wchodzić-powiedział
-Tobie nie pozwoliła-powiedziałem i pobiegłem na schody
-Ale Leon ona się przebiera-krzyknąłem, ale on był już u góry
Pobiegłem do góry, nie chciałem słuchać tego debila. Otworzyłem cicho drzwi bez pukania i zobaczyłem tam Violettę w samym ręczniku.
-Cześć-powiedziałem cicho, ale ona chyba nie usłyszała, postanowiłem się trochę popatrzeć w ukryciu.

Violetta
Położyłam kilka nowo kupionych ciuchów na łóżku, nie wiedziałam które wybrać wszystkie były piękne. Poszłam po nożyczki do biurka, żeby uciąć nie potrzebne metki i tam zauważyłam, że ktoś mnie podgląda.
-Leon? Co ty tu robisz? Dlaczego mnie podglądasz?
-Mówiłem wcześniej cześć, ale chyba nie usłyszałaś więc postanowiłem popatrzeć się trochę na ciebie-powiedział i się uśmiechną
-Ty jesteś..., wyjdź i poczekaj na korytarzu, aż się ubiorę-powiedziałam wściekła
-Ty jesteś przystojny, to chciałaś powiedzieć, tak-powiedział i zamkną drzwi, a ja jak najszybciej ubrałam jakąś sukienkę i zawołałam go, że może wchodzić
-Leon, możesz wejść-powiedziałam i wszedł
-Jestem-powiedział
-Wiesz co chciałam powiedzieć ci przed chwilą-powiedziałam chowając ciuchy do szafy
-Co? Że jestem naj...-nie dałam mu skończyć
-Jesteś zboczeńcem, to chciałam powiedzieć-podeszłam do Leona i zauważyłam, że w uchylonych drzwiach stoi Fede i nas podsłuchuje
-Tak-odpowiedział-Nie wiedziałem-dodał
-Federico ty też jesteś taki jak on?-zapytałam i Fede wszedł do mojego pokoju
-Nie, bo ja tylko...
-Podsłuchiwałeś-powiedział Leon
-Czy mnie też już wcześniej przed Leonem podglądałeś?-zapytałam
-Nie, nie podglądałem cię, ale chyba można by było kiedyś spróbować-powiedział Fede
-Nie próbuj nawet, ani się do niej nie zbliżaj-powiedział Leon i pokazał mu palcem
-Zazdrosny-zapytała Violetta
-Nie, ale że jesteśmy razem to ja cię przypilnuję-powiedział Leon i się zaśmiał
-Do czasu-powiedziałam
-Dlaczego?-zapytał Leon
-Bo jak tata wróci, będzie inaczej. W Studiu pewnie będę rzadziej i poza Studiem jeszcze rzadziej-powiedziałam siadając koło Leona na moim łóżku.
-Czyli to znaczy, że twój tata o niczym nie wie o Studio i o Leonie-zapytał Fede
-Właśnie tak-odpowiedziałam
-To będzie zabawa za niecałe 2 tygodnie-powiedział Fede i się uśmiechną się łobuziarsko
-Jak to za 2 tygodnie, przecież pojechał na 4-powiedziałam
-No bo ma wcześniej przyjechać, bo chce przywitać mnie i stęsknił się za tobą i tak w ogóle zastąpią go na następne 2 tygodnie jacyś państwo Verdas
-Moi rodzice-powiedział Leon-To teraz ja będę miał spokój-dodał
-Ale ja nie i nie próbuj jemu mówić o Studio, ani o Leonie, bo przyrzekam...-powiedziałam, ale Leon mi przerwał
-że poobijam ci tą piękną buźkę-powiedział Leon
-Dobra, dobra nie będzie żadnej zabawy, zadowolony?-powiedział Fede, chyba się trochę wystraszył
-Federico, a gdzie ty mieszkałaś przez te 3 dni, pytam się bo mi tak do głowy wpadło-powiedziałam
-W hotelu, bo wtedy była jeszcze moja mama, ale dzisiaj pojechała-powiedział Fede
-Aha-odparłam-a dlaczego przyszedłeś wcześniej przede mną. Co?-zapytałam
-Bo chciałem ci zrobić niespodziankę-powiedział Federico i wtedy do pokoju weszła Olga
-Co tu się dzieje?-zapytała zdziwiona-Dlaczego tu jest tylu chłopaków?
- Leon przyszedł do Federico-powiedziałam
-To dlaczego siedzą u ciebie w pokoju?-zapytała Olga, a ja nie wiedziałam co powiedzieć
-Bo...bo Angie dała mi takie dziwne zadanie i nie umiałam go zrobić i oni mi pomagają-powiedziałam
-To pokaż może ja ci pomogę-powiedziała Olga
-Nie, nie bo już zrobiliśmy-powiedziałam
-To w takim razie ja idę-powiedziała Olga i chciała wyjść
-Olgo, a mogę iść z Fede do parku?
-Oczywiście tylko bądź na kolacje.-powiedziała i wyszła
-Okej, dziękuję-powiedziałam
-Mało brakowało...

_________________________________________________________________
 Podobało się to
KOMENTUIJCIE

wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 25

-I tak byśmy coś podejrzewały-powiedziała Fran
-Nie, nic byście nie podejrzewały-powiedziała Violetta
-Nie wcale. Najpierw nie spotkałaś się z nami, bo byłaś z Leonem, później jak gadaliśmy o tym przedstawieniu on z ciebie oczu nie spuszczał, jak tańczyliśmy podglądał cię i teraz jeszcze to i prawie cały czas jesteś z nim-powiedziała Camila
-No może coś byście podejrzewały-powiedziała Violetta i poszła przed siebie. Leon pobiegł za nią, a wszyscy zostali w tym samym miejscu i patrzyli się na tą całą sytuację.

Leon
Biegłem za Violettą, nie wiedziałem, że ona tak szybko chodzi na obcasach.
-Violetta-powiedziałem głośno gdy ją dogoniłem
-Co?-zapytała
-Nic się nie stało?-zapytałem i złapałem ją za ręce
-Nie, tylko to trochę śmieszne-powiedziała Violetta
-Co?-zapytałem nieświadomie
-Ta cała sytuacja-powiedziała i mnie przytuliła
-Oooooooooo-usłyszeliśmy z oddali
-Jak oni reagują na nasz związek-powiedziała Violetta i się zaśmiała
-Jak?-zapytałem
-Oj ty tez się nie wygłupiaj-powiedziała Violetta i popchnęła mnie lekko

Violetta
Popchnęłam lekko Leona, nie zauważyłam, że stoi na urwistym brzegu jeziorka. Gdy się obudziłam i chciałam go złapać było już za późno. Stracił równowagę i wpadł do wody. Wszyscy wpadli w niesamowity śmiech, razem ze mną. Chłopaki wyciągnęli go, był cały mokry.
-Leon, ja, ja cię przepraszam-mówiłam ze śmiechem, jemu chyba nie było do śmiechu. Nic nie mówił tylko podszedł do mnie i gwałtownie wziął mnie na ręce i zaczął biec w stronę wody.
-W zamian-powiedział gdy już byłam na jego rękach
-Leon, Leon nie-krzyczałam-proszę cię będę cała mokra-powiedziałam i wskoczył ze mną do wody.
-Mówi się dziękuję-powiedział i się uśmiechną
-Zabije cię, przyrzekam zabije-powiedziałam wściekła
-Leon to nie był dobry pomysł-powiedział Federico
-Violetta ci tego nie wybaczy-powiedziała Naty
-Skąd wiesz?zapytał Leon
-Z tond-powiedziała głośno Violetta i skoczyła na Leona, a ten wpadł pod wodę.

Chwilę później
Wepchnęłam Leona pod wodę i do tej pory nie wyszedł. Zaczęłam się denerwować, że coś się mu stało.
-Dziewczyny widzicie go-zapytałam zdenerwowana
-Nie-powiedziały razem, też się trochę denerwując
-A jak coś mu się stało, nie wybaczę sobie tego-powiedziałam bardzo zdenerwowana
-Nic mu na pewno nie jest-powiedział Marco
-Nie, nie, nie oby nic-powiedziałam i szukałam go

Leon
Violetta wepchała mnie pod wodę, woda była cała zamulona więc nie było mnie widać. Postanowiłem jej zrobić psikusa i popłynąłem, oczywiście pod wodą, żeby nikt mnie nie zobaczył, na drugi brzeg. Jak wychodziłem widziałem jak mnie szuka i była zdenerwowana jak inni. Poszedłem dookoła jeziorka  i schowałem się za drzewo, słyszałem każde jej słowo jak panikowała razem z dziewczynami.

Violetta
-Dziewczyny, a jak naprawdę coś się mu stało?-zapytałam i prawie się popłakałam
-Komu?-zapytał Leon wychodząc zza drzewa
-Skąd ty się tu..., ale przecież...-nie mogłam wydusić z siebie słowa
-A nie lepiej powiedzieć. Leon żyjesz, jak fajnie, że jesteś, kocham cię-powiedział Leon i podszedł do mnie wyciągając mnie z wody
-Nie odzywaj się do mnie-powiedziałam głośno, byłam wściekła na niego
-Violetta, może tak trochę mniej ostro co?-zapytał Maxi
-Ty też bądź cicho-burknęłam, wszyscy nie mogli powstrzymać się od śmiechu i naglę wybuchnęli
-Ale To miał być taki psikus-powiedział Leon i chwycił mnie za rękę, ale ja mu ją zabrałam
-Nie dotykaj mnie-powiedziałam-wiesz jak ja się denerwowałam, że coś ci się stało, a ty sobie popłynąłeś i nic, a ja.
-Przepraszam-powiedział-Violetta bo chciałbym ci coś jeszcze powiedzieć-dodałem
-Co?-zapytałam zła
-Bo widać, to znaczy prześwituje ci przez bluzkę stanik-powiedział mi do ucha
-Przez ciebie spalę się ze wstydu, gdzie masz swoją skórzaną kurtkę-powiedziałam mu cicho tak żeby nikt inny nie usłyszał
-Thomas ją trzyma-powiedziałem, nie wiedziałem co chce z nią zrobić
-Weź ją od niego i daj mi ją-powiedziałam nadal szeptem
-Okej-powiedziałem-Thomas podaj mi moja kurtkę.
-Łap-powiedział Thomas
-Proszę-dałem jej, a ona założyła ją na siebie. Popatrzyliśmy się na nich i wszyscy się na nas gapili i się nic nie odzywali.
-To ja z Violettą już pójdziemy-powiedział Leon i poszliśmy

Leon
Szliśmy do domu Violetty. Ona cały czas wypominała mi co jej dzisiaj zrobiłem.
-..., przez ciebie jestem cała mokra i wszyscy widzieli moja bieliznę, właśnie przez ciebie, ciesz się ze spódniczkę mam granatową i nic mi nie prześwitywało, ale bluzkę białą i wszyscy widzieli ...-mówiła cały czas Violetta, ja w końcu nie wytrzymałem i znienacka obróciłem się w jej stronę i ją pocałowałem.
-Podobało się?-zapytałem gdy się już od niej oderwałem
-Tak-odpowiedziała i więcej już całą drogę się nie odzywała

Chwilę później
Jesteśmy już pod domem Violetty.
-Idziesz ze mną-zapytała Violetta
-Nie, jak się przebiorę to przyjdę-powiedział Leon i pocałował mnie w policzek
-Czekam-powiedziałam i weszłam do środka, a tam zobaczyłam...

________________________________________________________________________

No proszę was
Naprawdę 
Komentujcie

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 24

Leon
-To co zbieramy się pomału?-zapytałem
-Jasne, Wow ale długo rozmawialiśmy, zeszło prawie 2 godziny-powiedział Diego
-To ja idę do mojej szafki po nuty-powiedziałem i wstałem
-Idę z tobą-odparła Violetta i wszyscy się na nas popatrzyli-odłożyć pamiętnik i zabrać potrzebne rzeczy.
-Idź, co się tak patrzysz-powiedział Thomas
-Bo dziwnie się zachowujecie-powiedziała Violetta i poszła ze mną
Byliśmy już dość daleko od nich, żeby nas nie usłyszeli.
-Leon, czy oni wszyscy, to znaczy chłopcy pytali się o no yyy..., czy no my jesteśmy...jakby to powiedzieć.
-Czy jesteśmy parą? Tak, pytali się, a dziewczyny ciebie pewnie też-powiedziałem, akurat dochodziliśmy do szafki
-Tak-odpowiedziała i się na mnie popatrzyła
-I co im powiedziałaś?-zapytałem i zrobiłem pytającą minę oraz się do niej uśmiechnąłem
-Że mnie pocałowałeś i można to nazwać związkiem-powiedziałam to do niego. Oby się nie obraził, że można to tak nazwać.
-Ja im powiedziałem to samo-powiedziałem i się uśmiechnąłem
-A czy to coś, ten pocałunek znaczył coś dla ciebie?-zapytałam niepewnie
-Tak i to bardzo dużo. A dla ciebie?-zapytałem
-Też bardzo dużo, nigdy nie myślałam, że znajdę taką miłość ja ty.
-Ale znalazłaś-zaśmiałem się
-Dobra bierz te nuty i idziemy na zajęcia z Angie-powiedziała Violetta, wyciągnęliśmy nuty i poszliśmy do sali gdzie byli już nasi przyjaciele.

Angie
Teraz mam zajęcia z grupą 'B', muszę im zanieść plany lekcji. Wzięłam kartki z biurka i udałam się ponownie do sali śpiewu.
-Dzień dobry wszystkim-powiedziałam-I tak dzisiaj macie pierwszą lekcje ze mną, ale to wszystko się zmieni boi dostaniecie plany lekcji-powiedziałam i zaczęłam rozdawać kartki.


PONIEDZIAŁEK 8.00-13.00
Zajęcia z Pablo 8.00-9.00
Zajęcia z Beto 9.00-10.00
Przerwa  10.00-12.00
Zajęcia z Gregorio 12.00-13.00

WTOREK 9.00-16.00
Zajęcia z Angie 9.00-10.00
Zajęcia z Gregorio 10.00-12.00
Przerwa 12.00-13.00
Zajęcia z Beto 13.00-14.00
Przerwa 14.00-15.00
Zajęcia dodatkowe(ćwiczenia) 15.00-16.00

ŚRODA 7.00-12.00
Zajęcia z Pablo 7.00-9.00
Zajęcia(scena) 9.00-10.00
Przerwa 10.00-11.00
Zajęcia z Gregorio 11.00-12.00

CZWARTEK 10.00-16.00
Zajęcia z Angie 10.00-11.00
Zajęcia z Beto 11.00-12.00
Przerwa 12.00-14.00
Zajęcia z Angie 14.00-15.00
Zajęcia(scena) 15.00-16.00

PIĄTEK 8.00-13.00
Zajęcia z Pablo 8.00-9.00
Zajęcia z Angie 9.00-10.00
Przerwa 10.00-11.00
Zajęcia z Gregorio 11.00-12.00
Zajęcia z Beto 12.00-13.00


-Od kiedy one nas obowiązują?-zapytała Ludmila
-Od następnego tygodnia, bo dzisiaj jak widzicie nie powinnam mieć z wami zajęć-odpowiedziałam
-A o co chodzi z tymi zajęciami(scena)?-zapytał Leon
-Tu chodzi o to, że wszyscy nauczyciele i uczniowie tego Studia 21, zbierają się w tej największej głównej sali ze sceną i tam ćwiczą swoje umiejętności, a nauczyciele im w tym pomagają.
-Okej-powiedział Leon
-A dlaczego we wtorek mamy z Gregoriem, aż 2 godziny?-zapytał Federico
-Bo musicie mieć więcej godzin tańca niż innych zajęć więc dlatego dali wam z nim 2 godziny pod rząd, abyście się nie musieli dwa razy przebierać w ciągu dnia-powiedziałam-chcecie coś jeszcze wiedzieć-dodałam
-Nie-odpowiedzieli wszyscy
-To w takim razie przechodzimy do lekcji....

1 godzinę później, Violetta
To były już wszystkie nasze lekcje, więc wracamy do domu.
-Dziewczyny to do jutra-powiedziałam
-A ty gdzie się wybierasz?-zapytała Fran
-Do domu-odpowiedziałam, za bardzo nie wiedziałam o co jej chodzi
-A kto ułoży choreografię?-zapytała Camila
-A zapomniałam, przepraszam was-powiedziałam i wróciłam się w ich stronę
-To chodźcie teraz, bo ja za bardzo nie mam czasu-powiedziała Ludmila przechodząc i udając się w stronę sali do tańca. My poszliśmy za nią i próbowaliśmy przez pół godziny ułożyć kroki to taj muzyki chłopców, ale to nam nie wychodziło. Widziałam jak Leon z chłopakami nas podglądają.
-Chłopaki może pomożecie-powiedziałam wyczerpującym głosem
-Kto my?-zapytał Federico i wystawił głowę zza drzwi
-Nie, duch. Tak wy.-powiedziałam głośno
-Ruszcie te cztery litery i chodźcie tu.-powiedziała Cami
-Okej, ja mam pewien pomysł na kilka kroków-powiedział Brodway
-To pokazuj-powiedziała Fran i on zaczął się ruszać
-To może wypalić i dodamy jeszcze do tego obrót i..-powiedziała Ludmila
-I tutaj takie wymachy rękami i skok i mamy cały taniec-powiedziała Fran
-To co przebierzcie się i idziemy do parku-powiedział Leon
-Okej-powiedziały wszystkie i poszły w stronę szatni

Chwilę później
Czekamy już na dziewczyny 20 minut, a one dalej siedzą w tej szatni.
-Ja zaraz nie wytrzymam i pójdę sam do tego parku-powiedział Thomas
-Czego nie wytrzymasz?-zapytała Francesca wychodząc z dziewczynami z szatni
-Jak można tak długo się przebierać?-zapytał Leon
-Oj można, można. Nie wiecie co my tam robimy-zaśmiała się Violetta
-A czy moglibyśmy się dowiedzieć?-zapytał Diego
-Nie-krzyknęła Cami
-Wy tu sobie gadajcie, a ja idę-powiedziała Ludmila odchodząc od nas
-Co jej się stało?-zapytał Andres
-Mówiła, że gdzieś się spieszy-powiedziała Naty
-Mówiąc o spieszeniu się ja też się zaraz spóźnię. To pa-powiedział Diego i poszedł
-Pa-powiedzieli wszyscy
-To co idziecie do tego parku?-zapytał Federico
-Idziemy-powiedziały dziewczyny i cała paczka ruszyła w stronę drzwi.

Park
Chodzimy sobie parkiem i wspaniale się bawimy, chwilę temu kupiliśmy sobie lody.
-Camila popatrz się na Violettę i Leona-szepnęła Fran do ucha Camili
-Oni trzymają się za ręce-powiedziała głośno szczęśliwa Camila i wszyscy się na nią popatrzyli, łącznie z Violettą i Leonem, a potem odwrócili wzrok na Leona i Violettę
-Coś nie tak?-zapytał Leon
-Jesteście razem-zaczęła skakać z radości Cami
-No Leon, gdybyś nam o tym nie powiedział to i tak to by wyszło na jaw-powiedział Marco
-Ja wam tego nie powiedziałem wy mnie do tego zmusiliście-powiedział Leon
-Mnie dziewczyny też zmusiły-powiedziała Violetta i zaczęliśmy się wszyscy śmiać

______________________________________________________

Proszę na kolanach
KOMENTUJCIE