piątek, 6 czerwca 2014

Rozdział 40

Leon
Nie wiedziałem, że Lucas może być, aż taki głupi. Jak może robić takie coś piętnastoletniej dziewczynie. Nie wyobrażam sobie, jak wtedy czuła się Violetta, to musiało dla niej być coś okropnego. Gdy tylko Lucas opuścił mój pokój, podbiegłem pod drzwi i zacząłem w nie pukać.
-Vilu otwórz-pukałem dalej-Lucas już poszedł i nic ci już nie zrobi-powiedziałem, ale nie otrzymałem odpowiedzi. Słyszałem tylko płacz Violetty-proszę otwórz-pukałem dalej, aż w końcu przestałem, ale o chwili usłyszałem przekręcający się kluczyk. Violetta otworzyła drzwi i nic nie mówiąc rzuciła mi się na szyję. Ja o nic ją nie pytałem tylko jeszcze bardziej ją przytuliłem. nigdy nie widziałem, żeby Violetta płakała, była to dla mnie nowość.
-Violu. Kochanie. Co on ci zrobił?-Violetta puściła mnie z uścisku i złapała za ręce. Patrzyła mi się prosto w oczy. Miała w nich łzy. Była bardzo smutna.
-Bo on...jak spałam,...poczułam czyjś dotyk na udzie, a potem...on zaczął mnie całować i...włożył rękę pod moją bluzkę i...-rozpłakała się na dobre, a ja ją jeszcze raz przytuliłem, a ona wtuliła się we mnie
-Vilu przepraszam za niego i obiecuje ci, że nigdy więcej cię nie dotknie
-Leon?
-Tak?
-Zostaniesz teraz ze mną, bo ja nie chcę...-przerwałem jej
-Tak. Zostanę-powiedziałem i poszliśmy się położyć do mojego łóżka. Położyłem się na brzegu łóżka, bo nie chciałem dotykać Violi, sama mnie o to prosiła. Przykryliśmy się kołdrą.
-Leon przytul mnie-powiedziała wyciągając ręce w moją stronę. Postanowiłem się przybliżyć do niej i ją bardzo mocno przytuliłem, a ona wtuliła się we mnie w niczym przytulankę.
-Violu, ale przecież...
-To już nie ważne-uśmiechnąłem się do niej
-Dobranoc. Kocham cię-powiedziałem i złapałem za rękę Violi, która leżała na kołdrze.
-Dobranoc. Miłych snów i ja ciebie też- przybliżyłem swoją twarz do Violetty. Chyba wiedziała, że chcę ją pocałować, bo sama lekko musnęła moje usta. Wtedy mimowolnie uśmiechnąłem się do siebie. Usnęliśmy wtuleni w siebie.

Rano, Violetta
Obudziłam się wtulona w Leona, który nadal spał. To było trochę dziwne uczucie spać koło chłopaka. Zaczęłam się mu bardzo dokładnie przyglądać. Widziałam każdy kontur jego twarzy. Był taki przystojny, a za razem jakby nie patrzeć od zewnątrz był najukochańszym chłopakiem jakiego do tej pory poznałam. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie ruch chłopaka. to znaczy, że się budzi. Przeciągnął się i spojrzał na mnie.
-Dlaczego mi się tak przyglądasz?-zapytał przecierając oczy jedną ręką.
-Bo nie mam co robić. A ty jesteś takim fajnym zajęciem.
-Mówisz, że przyglądanie się mi jest fajnym zajęciem?
-Tak
-To bardzo się z tego cieszę, bo ja też lubię się tobie przyglądać-jak to powiedział uśmiechnęłam się i lekko zarumieniłam
-Leon, może już wstajemy?-zapytałam podnosząc się do pozycji siedzącej
-Jeszcze chwilkę sobie poleżę, bo ta akcja w nocy...
-Nawet mi nie przypominaj-powiedziałam wstając z łóżka
-Oj no przepraszam, nie chciałem-podniósł się i podszedł do mnie
-Nie przepraszaj to nie twoja wina-przytuliłam go



-Masz może ciuchy na dzisiaj?
-Yyy...nie, ale ubiorę wczorajsze i pójdę jeszcze przed Studio do domu i szybko się przebiorę.
-Czy to znaczy, że musimy wyjść tak mniej więcej godzinkę wcześniej?
-Właśnie tak-odpowiedziałam ucieszona
-Oj Violu, Violu-westchnął Leon
-Coś ci nie pasuje?-podparłam się rękami
-Nie, no co ty.
-Tak myślałam. Idę do łazienki się przebrać i...-Leon zrobił dziwną minę typu 'Co?'-i zajmie mi to małą chwilkę. I nie rób takich min, bo pożałujesz-powiedziałam zgarniając moje ubrania z pułki na których były ułożone. Weszłam do łazienki i jak najszybciej wykonałam poranne czynności i szybkim ruchem założyłam na siebie wczorajszą sukienkę. Popatrzyłam jeszcze w lustro i sama do siebie się uśmiechnęłam. Potem wyszłam z pomieszczenia i zobaczyłam Leona leżącego na łóżku, który był już ubrany.
-Jak ty tak szybko...
-Wykorzystałem czas, gdy ciebie nie było i się przebrałem-mrugnął oczkiem-a teraz idę się trochę odświeżyć-wstał i musnął mnie w policzek-poczekaj tu na mnie, a ja za dosłownie za 10 minut wyjdę.
Poszedł do łazienki i nie zamkną drzwi, przez co mogłam go cały czas obserwować. Tak jak mówił po 10 minutach wyszedł. Poszliśmy do kuchni na szybkie śniadanie i potem szybkim krokiem udaliśmy się do mojego domu. Była siódma rano, a ja miałam klucze to weszłam po cichu razem z Leonem, tak żeby nikogo nie obudzić. Szybko poszłam do mojego pokoju, wybrałam sukienkę i ściągnęłam z siebie tą wczorajszą,a nałożyłam tą czystą. Następnie wyszliśmy razem z Leonem bez słowa z domu i udaliśmy się do Studia, a że mieliśmy jeszcze godzinę do rozpoczęcia zajęć, poszliśmy do Resto Baru na koktajle.

Proszę komentujcie
Podoba się czy nie?


sobota, 31 maja 2014

Rozdział 39

-Wiesz co nie pocałuję cię-odpowiedziałam dumnie
-Dlaczego?-zapytał. Pewnie spodziewał się innej odpowiedzi. Nic nie odpowiedziałam tylko wstałam z łóżka i udałam się w stronę łazienki. Leon mnie o nic nie pytał tylko obserwował mnie co robię. Weszłam do środka i zamknęłam drzwi na klucz. Weszłam tam, bo było tam chłodniej niż w pokoju, byłam cała spocona, a chciałam się trochę ochłodzić.

Leon
Od Violetty spodziewałem się całkiem innej odpowiedzi. A jak zapytałem dlaczego to ona wstała i poszła do łazienki. Nie będę tu bezczynnie leżał. Wstałem i poszedłem pod drzwi. Kiedy koło nich byłem nie pukając nacisnąłem na klamkę, ale drzwi się nie otworzyły. Zamknęła je sroka jedna.
-Vilu, co robisz?-zapytałem z ciekawości.
-Nic-odpowiedziała krótko
-To wpuść mnie-powiedziałem bezmyślnie, pewnie zaraz będę miał awanturę
-Nie
-Dlaczego?
-Bo nie mogę
-Dlaczego nie możesz?
-Bo nie
-Powiedz mi-prosiłem
-Nie-odpowiedziała krótko
-Vilu-postanowiłem się z nią trochę podrażnić
-Y, y -usłyszałem tylko jej mruknięcie
-Violuś, tak pięknie proszę powiedz mi.
-Leon uspokój się i idź do pokoju-rozkazała
-Jak powiesz to pójdę.
-Oj no...kobiece sprawy. Jasne? A teraz idź.
-A mogłabyś jaśniej, bo nic z tego nie zrozumiałem.
-Leżę
-Co robisz?-nie zrozumiałem trochę jej wypowiedzi. Mówi najpierw 'kobiece sprawy', a teraz 'leżę'.
-Leżę-powiedział i otworzyła drzwi
-Co? Nie rozumiem?-powiedziałem zdezorientowany
-Nigdy nie zrozumiesz-powiedziała i poszła położyć się na łóżku. Przykryła się kołdrą i powiedziała-dobranoc.
-Dlaczego idziesz już spać? Przecież jest dopiero 23:37
-To co. Idę, bo jestem zmęczona-nic jej nie odpowiedziałem tylko poszedłem zgasić światło. I położyłem się koło mojej Violetty.
-Wiesz, że jesteś mi coś winna-szepnąłem jej do ucha
-Co znowu?-zapytała zmęczonym głosem
-Całus-powiedziałem cicho i zacząłem ją muskać po szyi. Ona gwałtownie wyskoczyła z łóżka
-Co ty robisz?-zapytała głośno-Jesteś nienormalny, chwilę temu mi mówiłeś, że do niczego nie dojdzie, a tu proszę-krzyczała, a potem usiadła na krzesło przy moim biurku i zakryła twarz rękami. Nie wiedziałem co powiedzieć, ani co zrobić, przecież do niczego nie doszło. Czułem się tak jakoś dziwnie. Byłem w nietypowej sytuacji.
-Violetta-odważyłem się powiedzieć. Podszedłem do niej i kucnąłem, chwytając ją za rękę-Przepraszam-powiedziałem cicho-Jak chcesz to mogę spać w salonie-powiedziałem, ale ona nic nie odpowiedziała tylko popatrzyła się na mnie, więc wziąłem jedną poduszkę i wyszedłem z mojego pokoju, mówiąc jej tylko "Dobranoc".

Violetta
Obraziłam się o taką głupotę, on chciał mnie tylko pocałować, a ja zachowałam się jak nie normalna. Źle się z tym czuję. Muszę iść go przeprosić, ale zrobię to juro. Dzisiaj nie mam odwagi, a może sam wróci. Wstałam z krzesła i poszłam położyć się do łóżka. Zamknęłam oczy, ale coś mi tu nie pasowało. Zapomniałam zgasić światła. Musiałam wstać jeszcze raz i nacisnąć mały przycisk na ścianie. Położyłam się i już tym razem nie wstawałam, tylko smacznie usnęłam na łóżku Leona, które ślicznie pachniało nim i jego perfumem.
Przebudziłam się w środku nocy, bo poczułam, że ktoś mnie dotyka. Ktoś jeździł ręką po moim udzie. Natychmiast odskoczyłam z łóżka jak poparzona. bałam się trochę. Zobaczyłam kogoś, a właściwie cień który idzie w moją stronę. Chciałam uciec przez drzwi, ale one były po drugiej stronie. Złapał mnie w tali i przygniótł do ściany.
-Puść mnie!!!-krzyczałam bardzo głośno. Chciałam go odepchnąć, ale on był silniejszy-Pomocy!!!-krzyczałam. Zaczął mnie całować. Odwracałam głowę, żeby przestał, ale on trzymał ją swoją ręką. Nie miałam sił żeby się bronić-Pomocy!!!-krzyczałam bardzo głośno. Popchnął mnie i przewróciłam się na łóżko, położył się na mnie dalej mnie całując. Włożył rękę pod moją bluzkę od piżamy i zaczął macać moje piersi.-Zostaw mnie!!!-krzyczałam płacząc i wtedy do pokoju ktoś wbiegł i zaświecił światło. To był Leon
-Puść ją!-krzykną do tego faceta, a on natychmiast wstał, ze mnie. Zobaczyłam Lucasa. jak on mógł mi coś takiego zrobić. Szybko wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki, zamknęłam się w niej na klucz i zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Słyszałam tylko ich kłótnie.

KOMENTUJCIE
TAK PIĘKNIE PROSZĘ, PROSZĘ, PROSZĘ

Jak wy czytacie i komentujecie to mnie motywujecie.

sobota, 24 maja 2014

Rozdział 38

Leon staną przed drzwiami, chwycił za klamkę i nacisną. Otworzył drzwi, a w nich zobaczyliśmy jakiegoś chłopaka. Leon zapewne go zna, bo inaczej nie przychodził by tu o tak późnej porze i w dodatku w czasie burzy.

Leon
W drzwiach zobaczyłem Lucasa. Miał on przyjść dopiero jutro wieczorem, a tu taka niespodzianka i co ja mu teraz powiem, będzie się wypytywał o wszystko.
-Co ty tu robisz?-zapytałem gdy zamykał za sobą drzwi
-Mieszkam, a co nie widać?
-Miałeś przyjść dopiero jutro.
-Miałem, ale plany się zmieniły-powiedział Lucas. Po krótkiej chwili, jego wzrok przyciągnęła Violetta-A co to za laska?-zapytał się podchodząc do niej
-Moja laska-powiedziałem obejmując Violettę w talli
-Jak masz na imię?-zapytał łapiąc jej dłoń
-Violetta
-A ja jestem Lucas-mówi przyglądając się Violettcie-może się zabawimy?-dodaje po chwili
-Oooo nie nie, zapomnij-przyciągam ją bardziej do siebie
-Dobra, jak chcesz. Sam ją możesz przelecieć, a później zastanowię się co będzie dalej.
-Nikogo nie będę przelatywał i ty też, a  w szczególności jej. Rozumiesz nie waż się jej dotknąć-zacząłem krzyczeć
-Posłuchaj młody, jak nie chcesz, żeby rodzice się dowiedzieli, że masz tu ją podczas ich nieobecności. To się zamknij-powiedział głośno wymachując palcem. Ja nic nie odpowiedziałem tylko pociągnąłem Violettę za rękę i poszliśmy do mojego pokoju.
-Leon to jest twój brat?-pyta się mnie Violetta siadając na moim łóżku
-Tak-odpowiadam krótko
-Nie mówiłeś mi nic, że on taki jest.
-Bo sam nie wiedziałem, że taki może być. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji, żeby chodziło o dziewczynę.
-Ale on mi tego nie zrobi?
-Nie, na pewno tylko żartował-pocieszam ją, chociaż wiem do czego on może być zdolny.
-A Leon gdzie ja mam spać?
-Yyy... nie obraź się, ale będziemy musieli razem spać tu, ze względu na Lucasa.
-Ale...-nie dałem jej skończyć
-Tak wiem. Obiecuję, że nic się nie wydarzy, nie będę cię nawet dotykał.
-Nie o to mi chodziło....Ale już nie ważne.
-Okej...to ja pójdę się szybko przebrać, a później znajdę ci jakąś piżamę mojej mamy-powiedziałem i poszedłem się przebrać do łazienki.

Violetta
Leon poszedł do łazienki, mam szansę pooglądać i pogrzebać w jego rzeczach. Otworzyłam szufladę od biurka. Znalazłam tam jakieś magazyny o motocrossach i muzyce oraz zdjęcie jakiejś brunetki którą całuje.
Czy on spotyka się z inną? W tym samym czasie co jest ze mną, chodzi też z inną? Nie mogę w to uwierzyć!
Leon wyszedł po chwili z łazienki, chyba zobaczył, że czemuś się przyglądam, bo nic się nie odzywał.
-Co to ma znaczyć?-zapytałam pokazując mu zdjęcie-Co to ma znaczyć?-krzyknęłam
-Violetta, to nie tak jak myślisz...
-A jak? Co?-zadawałam pytania
-To jest Lara. Ja z nią chodziłem przed tym jak poznałem ciebie-tłumaczył się Leon
-A ty przypadkiem nie chodziłeś z Ludmiłą?
-Tak szczerze to z Ludmiłą zerwałem przed wakacjami, a z Larą po wakacjach i teraz jestem z tobą-powiedział i chciał mnie przytulić, ale ja się odsunęłam.
-A ze mną kiedy zerwiesz?
-Violetta, co ty mówisz? Ja nigdy z tobą nie zerwę.
-Nie jestem tego taka pewna, za chwilę znajdziesz sobie inną, a...
-Nie, nie znajdę. Nigdy nie czułem do innych dziewczyn coś takiego jak do ciebie. Jesteś całym moim życiem. Odkąd się w tobie zakochałem, nie potrafiłbym znieść jakiejkolwiek rozłąki z tobą.-to co powiedział Leon...jak on to pięknie powiedział.
-Leon-złapałam go za ręce-przepraszam i kocham cię-przytuliłam się do niego-Czuję do ciebie to samo co ty do mnie. To jest coś pięknego.


-Ja ciebie też kocham, nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo-uśmiechnęłam się do niego
-Yyy...to dasz mi jakąś piżamę?-zapytałam niepewnie
-Tak. Poczekaj chwilę-powiedział i wybiegł ze swojego pokoju. Jaki on jest słodki. Taki kochany.
Po chwili wrócił z piżamą w ręce.
-Może być taka?-zapytał i podniósł  ją do góry, tak żebym zobaczyła.


-Pewnie, że może. Jaka słodka krówka!-zaśmiałam się
-Słodka to ty jesteś-podał mi piżamę
-Ty jesteś jeszcze bardziej słodszy-powiedziałam i wstałam. Ruszyłam w stronę łazienki.
-Gdzie ty idziesz?-zapytał się mnie Leon
-Do łazienki-odpowiedziałam stanowczo
-To chyba pomyliłaś kierunki.
-Nie, przecież ostatnio tam byłam...
-Tak, ale ja mam własną więc możesz iść w tamtą stronę-pokazał palcem
-Okej-zaśmiałam się
Poszłam się przebrać i zmyć makijaż. Po chyba 20 minutach, jak nie więcej wyszłam z niej i zobaczyłam Leona leżącego już na łóżku, podeszłam do niego i usiadłam na miękkiej posadzce.
-Ładnie wyglądasz w tej piżamce-powiedział
-Mi też się podoba. Nie wiedziałam, że twoja mama chodzi w takich.
-Ja też nie wiedziałem.
-Jak nie wiedziałeś, jak z nią mieszkasz. Co?-rzuciłam w niego poduszką, a on mi oddał. I tak zaczęła się bitwa na poduszki. Po pół godzinie postanowiliśmy sobie odpuścić, bo byliśmy bardzo zmęczeni. Rzuciliśmy się razem na łóżko, leżeliśmy chwilę bez ruchu. Podczas tego słyszałam głośne oddechy Leona.

Leon
Postanowiłem nie odpuszczać i rzuciłem jeszcze raz w Violettę poduszką, ale ona nie oddała mi. Czyli sobie odpuściła.
-Leon mógłbyś przestać, jestem zmęczona-powiedziała Violetta dysząc
-Pewnie, ale jak mnie pocałujesz-powiedziałem i podparłem sobie ręką głowę
-Wiesz co....


Komentujcie I dziękuje za tak liczne odwiedziny mojego bloga.

piątek, 16 maja 2014

Rozdział 37

G: Violetto chciałbym, żebyś wróciła na noc do domu, ale strasznie pada więc pozwalam ci zostać.
V: Dziękuje, a i jeszcze jutro od razu pójdziemy do Studia, więc wrócę po południu.
G: Dobrze, do zobaczenia. Kocham cię
V: Ja ciebie też.
Rozłączyłam się i popatrzyłam się na Leona. On cały czas podczas rozmowy się na mnie patrzył.
-I Jak?-zapytał
-Mogę-powiedziałam ucieszona i rzuciłam mu się na szyję. Gdy puściliśmy się, spojrzałam mu głęboko w oczy, on zrobił to samo. Po dłuższej chwili patrzenia w siebie, odezwał się Leon.
-Masz śliczne oczy-powiedział
-Dziękuję-zarumieniłam się i spuściłam głowę, żeby nie widział moich rumieńców
-Czemu spuściłaś głowę?-zapytał i złapał mnie za ręce
-Bo jestem cała czerwona-popatrzyłam się na niego i się lekko uśmiechnęłam
-Wstydzisz się?
-Nie, nie-zaprzeczałam
-Więc skąd te rumieńce?
-Przez ciebie, bo jak tak o mnie mówisz, sam wiesz-powiedziałam-dobra co robimy?-zmieniłam temat
-Yyy..mam pomysł-powiedział po chwili Leon
-Jaki?-zapytałam ciekawa
-Chodź do salonu-powiedział i poszłam za nim. Leon podszedł do telewizora i wyciągną rękę wysoko, po czym nacisną guziczek, który po chwili zrobił się zielony. Wrócił koło mnie i przesuną stół na bok. Ja cały czas się mu przyglądałam.
-Leon co ty robisz?-zapytałam i zrobiła dziwną minę
-Będziemy grać w x-box'a
-Aha-zaśmiałam się-Yyy..to jaką grę proponujesz?
-Możemy włączyć Dance Central-zaproponował, a ja pokiwałam twierdząco głową
-To zaczynamy-powiedziałam gdy Leon włączył już grę. Zaczęła się zacięta walka, kto zdobędzie najwięcej punktów. Potem graliśmy jeszcze w inne gry. Zanim się obejrzeliśmy była już 20 w nocy. Postanowiliśmy odpocząć i napić się czegoś oraz zjeść.
-Wiedziałam, że wygram-powiedziałam nalewając sobie sok do szklanki
-Chyba sobie żartujesz. Ja wygrałem-powiedział głośno Leon
-Y, y-pokiwałam przecząco głową-To ja tu jestem zwyciężczynią-zaśmiałam się
-Nie...-zaczął mówić, ale nagle przerwał. Jestem ciekawa co mu przyszło do głowy, zrobił dziwną minę.
-Mam się bać?-zapytałam śmiejąc się. Podszedł do mnie i złapał mnie za ręce.
-Uznam, że wygrałaś, jeżeli zrobisz coś dla mnie-powiedział i śmiesznie poruszył brwiami
-Co?-zrobiłam pytającą minę, Leon nic nie odpowiedział tylko pokazał palcem na swoje usta. Zaczął się przybliżać, aż w końcu złączył nasze usta w lekkim pocałunku.
-Wygrałaś-powiedział i się uśmiechnął
-Wiem-odparłam i poszłam do salonu po czym usiadłam na kanapie, mój chłopak zrobił to samo.
-Jaki film proponujesz?-zapytałam się patrząc się mu prosto w oczy
-Yyy...na pewno jakiś horror-powiedział po chwili
-Leon, ale nie możesz...
-Mogę bo mam już jeden przygotowany.-powiedział wkładając płytkę do DVD
-No dobrze, to chociaż powiedz jaki i czy bardzo straszny.
-Noc żywych trupów...


 ...i bardzo straszny-powiedział siadając koło mnie, po chwili gdy usiadł wygodnie objął  mnie swoim ramieniem.
-Leon? Wiesz, że ja się boje takich filmów i później mam koszmary?
-Tak wiem-uśmiechnął się i pogłaskał mnie po policzku. Nagle usłyszałam bardzo głośne grzmoty, po czym od razu na niebie pojawiły się błyskawice.


-I jeszcze tak burza-dodałam, byłam wystraszona, bo strasznie bałam się burz
-Boisz się?-zapytał i popatrzył się na mnie
-Yyy..czego?-zapytałam i popatrzyłam się w inną stronę, tak żeby nie patrzeć się mu w twarz
-Burzy.
-Nieee-powiedziałam drżącym głosem
-Violetta
-Leon-powiedziałam-to może wydać się trochę głupie i dziwne, ale tak boję się i to bardzo-powiedziałam po chwili, a Leon nic nie odpowiedział tylko przytulił mnie. A następnie włączył film. Wtuliłam się w niego, a on we mnie. Przez cały film grzmiało i błyskało się. Ja próbowałam nie zwracać na to uwagi, ale nie potrafiłam, bałam się jak nie strasznych scen w filmie to burzy.

3 godziny później, 23:00
Film się skończył. A ja nadal mam straszne sceny w głowie.
-Leon, ja już nigdy więcej nie będę oglądała takich filmów-powiedziałam wstając z kanapy
-Ale dlaczego?-zapytał głupio, jakby nie wiedział
-Bo się boję, już ci mówiłam-powiedziałam, a ten tylko spuścił głowę-I jak ja teraz mam spać?-zapytała się go
-Yyy...-wstał i staną przede mną-może ze mną?-zapytał
-Leon?
-Co?
-Ty chyba już całkowicie zgłupiałeś-zaczęłam krzyczeć
-Ale o co ci chodzi?-zapytał także trochę głośniej
-O co mi chodzi? O to, że ja mam dopiero 15 lat, 15 lat, a ty co? Tobie już w głowie...-Leon przerwał mi pocałunkiem
-Nic mi nie siedzi w głowie, ja ci tylko zaproponowałem nocleg, jasne?-powiedział gdy się oderwaliśmy od siebie
-Leon, ja cię przepraszam, ale ta burza, ten film...
-Rozumiem-powiedział i mnie przytulił i w tym samym czasie błysnęło się oraz zadzwonił dzwonek do drzwi
-Kto to może być?-zapytałam się zdziwiona, trochę się bałam
-Nie wiem-powiedział i poszedł w stronę drzwi, a ja poszłam za nim
Leon stanął przed drzwiami, chwycił za klamkę i nacisną. Otworzył drzwi, a w nich zobaczyliśmy...


Komentujcie
Przepraszam, że rozdział ni pojawiał się tak długo, ale miałam w tym tygodniu dużo sprawdzianów i do tego jeszcze te powodzie, brak prądu, internetu itp.

PS. Z góry dzięki***

piątek, 9 maja 2014

Rozdział 36

-Od kiedy to ty mnie całujesz, a nie ja ciebie?-zapytał Leon
-Od teraz-zaśmiałam się-a on mnie przytulił
-Kocham cię-powiedział
-Ja ciebie też, wiesz nigdy mi tego nie mówiłeś
-Bo nigdy nie było okazji.
-Była już nie jedna, tylko się wstydziłeś
-No... może i tak-powiedział i wstał
-Gdzie idziesz?-zapytałam
-Chodź ze mną do mojego pokoju-powiedział i ja wstałam i poszliśmy do domu
-Po co mnie tu zaciągnąłeś?-zapytałam, gdy byliśmy już w pokoju Leona
-Bo ja muszę do łazienki-powiedział
-To musiałeś wyjść ze mną, aż tu?
-Tak, bo inaczej mogłabyś mi uciec-powiedział i złapał mnie za rękę
-Haha bardzo śmieszne-powiedziałam-dobra idź bo się posikasz, albo coś gorszego-zaśmiałam się i Leon wyszedł z pokoju, a ja zostałam sama w jego niebieskim pokoju.
-Pogrzebiemy sobie w szafie-powiedziałam i podeszłam do wielkiej szafy. Otworzyłam drzwi i spadła na mnie wieża ubrań, spadłam na ziemię i w całym pokoju było mnóstwo ciuchów.
-Leon mnie zabije-pomyślałam i akurat wszedł do pokoju Leon. Jego pierwsza reakcja to złapał się za głowę.


-Co tu się stało?-zapytał podając mi rękę, abym wstała
-Bo..ja...ja chciałam...a tu...to....wszystko...i tak jakoś-nie mogłam się wysłowić, a Leon westchnął głęboko
-Oj Violetta Violetta-powiedział i zaczął zbierać swoje ubrania
-Leon ja nie chciałam narozrabiać, ale..-nie zdążyłam więcej powiedzieć, bo Leon wstał i przerwał mi pocałunkiem
-Ja na ciebie nie potrafię się gniewać-pogłaskał mnie po policzku, gdy się ode mnie oderwał
-Ale i tak przepraszam-powiedziałam i zaczęłam składać ubrania mojego chłopaka-ale po części to twoja wina-zaśmiałam się
-Moja?-zapytał głupio
-No tak, ja chyba nie miałam porozwalane w szafie, aż tak, że wszystko z niej wypada, tylko ty-pokazałam na niego palcem.
-No w sumie to ja ten bałagan zrobiłem-powiedział i zaczął mi pomagać układać. Po mniej więcej godzinie skończyliśmy.
-Gotowe-westchnęłam ciężko
-To teraz chodź odpoczniemy-powiedział i zeszliśmy na dół po jakieś soki i przekąski
-Leon i radzę ci następnym razem. Nie rób takiego bałaganu w szafie-zaśmiałam się
-Nie zrobię obiecuję-powiedział i usiedliśmy na kanapie trzymając w rękach soki-A tak w ogóle to czego ty tam szukałaś? Co?
-A co to już nie wolno popatrzeć do szafy?-zapytałam robiąc przy tym duże oczy
-Ale ja się tylko zapytałem?-powiedział i podniósł ręce do góry
-No okej, okej.
-No po prostu jesteś pierwszą dziewczyną, która patrzy mi się do szafy-powiedział Leon
-Oj bo po prostu lubię ubrania. Tak?-Leon pokiwał głową-No właśnie
-Dobra, dość o tych ubraniach. Może oglądniemy sobie jakiś film?
-Okej, wybierz jakiś, a ja pójdę zrobić popcorn-powiedziałam i poszłam do kuchnia, ale nie wiedziałam gdzie on może być-Leon gdzie popcorn?-zapytałam krzycząc, żeby mnie usłyszał
-W tej ostatniej szafce na samy dole-usłyszałam krzyki Leona
Otworzyłam ostatnią szafkę na samym dole i znalazłam tam dużo słodyczy, chrupek, chipsów i oczywiście popcorn. Wyciągnęłam go i wrzuciłam do mikrofalówki, po 30 sekundach czekania, wyciągnęłam go i poszłam do Leona. Leon siedział już na kanapie trzymając w ręce pilota.
-Chodź szybko-poklepał ręką po kanapie
-Jaki film wybrałeś?-zapytałam siadając koło niego
-Horror-powiedział i pokazał mi opakowanie w jakim była płytka, a ja się na niego krzywo popatrzyłam-No co?-zapytał


-Nic, tylko ja trochę się boje takie "Horrory" oglądać-powiedziałam, a Leon nic nie odpowiedział tylko mnie przytulił. Po chwili włączył film i zaczęliśmy go oglądać. Cały czas byłam wtulona w mojego chłopaka, a on we mnie. Po 3 godzinach film się skończył. Wstałam z kanapy i zaczęłam się rozciągać.
-Leon, która godzina?-zapytałam
-18, a co?-zapytał
-To ja zaraz będę musiała iść-powiedziałam i poszłam w stronę drzwi, aby wziąć torebkę
-Gdzie?-zapytał idąc za mną
-Do domu-powiedziałam
-Ale jak?-zapytał znowu
-No na nogach.
-Popatrz jak pada deszcz-powiedział i pokazał na okno



-I jak ja wrócę?-teraz ja zapytałam
-Może zostaniesz u mnie na noc-zaproponował Leon
-Ale muszę zapytać się taty, a znając życie nie pozwoli mi.
-To zapytaj się czy możesz zostać na noc u Francesci czy Camili.
-Może wypali-powiedziałam-a nie będę ci przeszkadzać?-zapytałam
-Ty? Nigdy-powiedział i podał mi mój telefon, który trzymał w ręce
-Skąd go masz?-zapytałam
-Zostawiłaś go na stole, a teraz dzwoń-nalegał Leon
Wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer taty, po dwóch sygnałach odebrał.
V:Cześć tato.
G:Cześć, kiedy wrócisz do domu?
V:Właśnie chciałam cię zapytać, czy mogłabym zostać u Francesci na noc, bo strasznie pada deszcz.
G:Violetto...


4 komentarze = 37 rozdział



środa, 7 maja 2014

Rozdział 35

Podeszliśmy pod dom Leona, mówił, że jego rodziców nie ma, ale są auta, chyba, że ma więcej niż dwa.
-Leon, przecież twoi rodzice są-powiedziałam, stanęliśmy na przeciwko siebie i popatrzyłam się na Leona
-Nie ma ich-powiedział i chwycił mnie za ramiona
-Na pewno są, bo są auta-powiedziałam
-Nie ma ich, a oni mają aż 4 auta. Zaufaj mi nie ma ich-powiedział i popatrzył mi się prosto w oczy
-Okej, ale jakby byli-Leon podniósł palca-JAKBY BYLI-powtórzyłam-to idziemy prosto do twojego pokoju
-Dobrze-powiedział i poszliśmy w stronę pięknego domu. Leon schylił się i włożył kluczyk do dziurki, po czym otworzył je, weszliśmy do środka i rzeczywiście nikogo nie było.
-Udało ci się-mruknęłam pod nosem
-Co?-zapytał
-Co? Nic, nic-odpowiedziałam siadając na kanapie-O której oni wrócą?-zapytałam
-Za 2 dni-powiedział nalewając soku
-Za ile?-zapytałam
-Za 2 dni-powiedział i dziwnie się na mnie popatrzył
-Nie oto mi chodziło, oni zostawiają cię samego na 2 dni?-zapytałam
-Nie, ja zostałem z bratem-powiedział siadając na kanapie
-To ty masz brata?-zapytałam, coraz więcej dowiaduje się o Leonie
-Tak, nie mówiłem ci przepraszam. Ma na imię Lucas i ma 19 lat
-Trzy lata od ciebie starszy. Ciekawe czy przystojniejszy od ciebie-dogryzałam Leonowi
-Nieee, no co ty, kto mógłby być przystojniejszy ode mnie?
-No na przykład ja-pokazałam na siebie rękami
-No niech ci będzie jesteś dużo ładniejsza-powiedział
-A gdzie jest ten Lucas chciałabym go poznać-powiedziałam
-Yyy..-Leon położył rękę na głowę-On poszedł na impre, i wróci jutro wieczorem
-Czyli jesteś sam-powiedziałam i wstałam
-Nie, nie jestem sam jestem tu z tobą-powiedział i też wstał
-Masz tu jakieś podwórko albo ogród?-zapytałam
-Jest. A co?
-Bo taka ładna pogoda,a my siedzimy w domu.
-Okej chcesz iść do ogrodu to chodź, tylko za chwilkę nie narzekaj, że ci jest gorąco albo coś innego. Dobra-zaśmiał się Leon
-Dobra, dobra, a jest tam coś do siedzenia?-zapytałam specjalnie, żeby go trochę po wkurzać
-Jest ławka
-A stolik jest?
-Jest-odpowiedział
-A jakieś drzewo, żeby zasłaniało słońce?-zapytałam
-Tak jest wszystko, a teraz chodź-powiedział i pociągnął mnie za rękę. Wyszliśmy przez drzwi na piękny ogród.


-Śliczny ten twój ogródek-pochwaliłam go
-Dzięki-odpowiedział i złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę ławki która stała pod ogromnym drzewem, za którym było jeziorko.
-Ślicznie wyglądasz w tym magicznym ogrodzie-powiedział Leon-popatrzył mi się głęboko w oczy
-Dziękuję-odpowiedziałam i on zaczął się do mnie przybliżać, nasze usta dzieliły niewielkie milimetry, aż w końcu złączyły się w jednym bardzo namiętnym pocałunku.


-Wow-powiedziałam jak już się od siebie oderwaliśmy-nie wiedziałam, że umiesz, aż tak dobrze całować-dodałam
-Nie mówiłem ci, ale ty też wspaniale całujesz-uśmiechnął się
-Nie cygań.
-Mówię prawdę-powiedział i jeszcze raz mnie pocałował, ale tym razem bardziej namiętnie
-Leon-oderwałam się od niego
-Coś nie tak?-zapytał, jakby nigdy nic
-Nie przesadzaj.
-Z czym?-zapytał
-Z tym całowaniem mnie, bo teraz moja kolej-powiedziałam i lekko go pocałowałam
-Ej jejej-powiedział i pomachał mi palcem przed nosem
-Co?-zapytałam


Podoba się czy nie Komentujcie, Wiem trochę krótki, ale nie mam czasu teraz pisać.


wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 34

-Poczekaj, bo idę załatwić swoją małą sprawę-powiedziałam
-Jaka sprawę?-zapytał głupio
-Leon idę do łazienki-powiedziałam i chciałam wyjść
-Idę z tobą-powiedział i wstał
-Co? Zapomnij. Nigdy i teraz zostajesz tu i czekasz-popchnęłam go na łóżko i on upadł
-A to za co-powiedział, ale ja już byłam w innym pomieszczeniu

Chwilę później
Wróciłam do mojego pokoju i nikogo tam nie zastałam.
-Leon jesteś tu?-zapytałam ale nie uzyskałam odpowiedzi weszłam głębiej do mojego pokoju i podeszłam do łóżka, obróciłam się i zobaczyłam Leona. Skoczył na mnie.
-Aaaa...-piszczałam spadając na łóżko, a Leon na mnie-Co ty wyprawiasz?-zapytałam zła
-Violetta co się stało?-usłyszałam krzyki na korytarzu i wtedy wszedł do pokoju tata i zastał mnie leżącą na łóżku, a Leona na mnie-Co wy wyprawiacie?-zaczął krzyczeć, a Leon natychmiast ze mnie wstał
-To nie tak jak myślisz-zaczęłam się tłumaczyć
-A jak? Violetto ty jesteś za młoda na chłopaka, a co dopiero na takie coś-krzyczał tata
-Ale my nic złego nie robiliśmy-wtrącił się Leon
-A ty się lepiej nie odzywaj-krzyknął prosto w twarz Leonowi
-Nie krzycz na niego-teraz ja krzyknęłam
-On dzisiaj ostatni raz jest w tym domu, a my sobie jeszcze porozmawiamy, za wiele tego-zagroził tata i wyszedł
-Co się stało?-zapytał Federico stając w progu mojego pokoju
-Nie twoja sprawa-zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem-Ja ci kiedyś coś zrobię, zobaczysz-powiedziałam do Leona i usiadłam na łóżku
-Przepraszam-powiedział siadając koło mnie i przy okazji zrobił niewinną minę
-Wiesz co on sobie mógł pomyśleć.
-Że my się kochaliśmy?zapytał
-No na przykład i od razu ci mówię na obiedzie nie będzie za fajnie.
-Będę musiał się przyzwyczaić-powiedział i się zaśmiał
-Albo unikać niektórych wydarzeń-zaśmiała się Violetto i zaczął dobijać się do drzwi
-Proszę-powiedziałam i wszedł Federico-mówiłam, że to moja sprawa-dodałam
-Ale ja przyszedłem do Leona, nie do ciebie więc bądź cicho-powiedział i założył rękę na rękę


-Co chcesz?-zapytałam
-Nic, idźcie już na kolacje-powiedział Fede i zrobił duże oczy
-Ale ty jesteś paskudny-powiedziałam ciągnąc Leona za rękę. Wyszliśmy z mojego pokoju i poszliśmy na dół. Przy stole siedział już tata i Jade oraz Angie.
-Cześć wszystkim-powiedziałam siadając do stołu z Leonem i Fede
-Dzień dobry-powiedział Leon
-Yyy...-zamruczała Jade
-A tak to jest Leon. Leon, a to Jade.
-Opowiesz nam coś o sobie?-zapytała Jade
-Tak, chodzę do Studia razem z Violettą, moi rodzice pracują razem z panem Germanem-powiedział Leon
-Tak? German czemu się nie chwalisz-zapytała go Jade
-Bo nie mam czym-odpowiedział oschle
-Mógłbyś się normalnie zachowywać?-zapytałam
-Nie-powiedział głośno
-Dlaczego?-zapytałam
-Wy razem dobrze wiecie dlaczego i wam wam tego nie odpuszczę-powiedział wstając-chodźcie-pokazał na drzwi od gabinetu. Wstaliśmy razem i poszliśmy do pomieszczenia wskazanego przez mojego tatę. On zrobił to samo,po czym usiadł na swoim fotelu. My usiedliśmy na krzesłach.
-Chcę wyjaśnień-powiedział
-No bo-powiedzieli razem-ty mów-powiedzieli razem
-Violetta, zacznij-krzyknął German. Od razu razem zamilkliśmy.
-Bo ja poszłam do łazienki i jak wróciłam...-opowiadałam
-Leon czy to prawda?-zapytał German


-Tak-powiedział krótko
-Niech ci będzie możecie się spotykać, ale do tego domu nie masz wstępu-powiedział German
-Tato, on może przychodzić do tego domu bo ja mu pozwolę-krzyknęłam i wstałam-Idziemy-powiedziałam i wyszliśmy.

Leon
Wyszliśmy z domu i poszliśmy do parku, a tak na prawdę to zabiorę ją do mojego domu.
-Violetto, dziękuję-powiedziałem
-Za co?
-Za wytłumaczenie tej całej sytuacji.
-Ta cała sytuacja była bardzo nie zręczna, a tak w ogóle to gdzie my idziemy?-zapytała
-Do mnie-powiedział
-Ale przecież...-zaczęła
-Nie ma moich rodziców, są w pracy.
-Chociaż tyle-westchnęła i dalej szliśmy w ciszy