G: Violetto chciałbym, żebyś wróciła na noc do domu, ale strasznie pada więc pozwalam ci zostać.
V: Dziękuje, a i jeszcze jutro od razu pójdziemy do Studia, więc wrócę po południu.
G: Dobrze, do zobaczenia. Kocham cię
V: Ja ciebie też.
Rozłączyłam się i popatrzyłam się na Leona. On cały czas podczas rozmowy się na mnie patrzył.
-I Jak?-zapytał
-Mogę-powiedziałam ucieszona i rzuciłam mu się na szyję. Gdy puściliśmy się, spojrzałam mu głęboko w oczy, on zrobił to samo. Po dłuższej chwili patrzenia w siebie, odezwał się Leon.
-Masz śliczne oczy-powiedział
-Dziękuję-zarumieniłam się i spuściłam głowę, żeby nie widział moich rumieńców
-Czemu spuściłaś głowę?-zapytał i złapał mnie za ręce
-Bo jestem cała czerwona-popatrzyłam się na niego i się lekko uśmiechnęłam
-Wstydzisz się?
-Nie, nie-zaprzeczałam
-Więc skąd te rumieńce?
-Przez ciebie, bo jak tak o mnie mówisz, sam wiesz-powiedziałam-dobra co robimy?-zmieniłam temat
-Yyy..mam pomysł-powiedział po chwili Leon
-Jaki?-zapytałam ciekawa
-Chodź do salonu-powiedział i poszłam za nim. Leon podszedł do telewizora i wyciągną rękę wysoko, po czym nacisną guziczek, który po chwili zrobił się zielony. Wrócił koło mnie i przesuną stół na bok. Ja cały czas się mu przyglądałam.
-Leon co ty robisz?-zapytałam i zrobiła dziwną minę
-Będziemy grać w x-box'a
-Aha-zaśmiałam się-Yyy..to jaką grę proponujesz?
-Możemy włączyć Dance Central-zaproponował, a ja pokiwałam twierdząco głową
-To zaczynamy-powiedziałam gdy Leon włączył już grę. Zaczęła się zacięta walka, kto zdobędzie najwięcej punktów. Potem graliśmy jeszcze w inne gry. Zanim się obejrzeliśmy była już 20 w nocy. Postanowiliśmy odpocząć i napić się czegoś oraz zjeść.
-Wiedziałam, że wygram-powiedziałam nalewając sobie sok do szklanki
-Chyba sobie żartujesz. Ja wygrałem-powiedział głośno Leon
-Y, y-pokiwałam przecząco głową-To ja tu jestem zwyciężczynią-zaśmiałam się
-Nie...-zaczął mówić, ale nagle przerwał. Jestem ciekawa co mu przyszło do głowy, zrobił dziwną minę.
-Mam się bać?-zapytałam śmiejąc się. Podszedł do mnie i złapał mnie za ręce.
-Uznam, że wygrałaś, jeżeli zrobisz coś dla mnie-powiedział i śmiesznie poruszył brwiami
-Co?-zrobiłam pytającą minę, Leon nic nie odpowiedział tylko pokazał palcem na swoje usta. Zaczął się przybliżać, aż w końcu złączył nasze usta w lekkim pocałunku.
-Wygrałaś-powiedział i się uśmiechnął
-Wiem-odparłam i poszłam do salonu po czym usiadłam na kanapie, mój chłopak zrobił to samo.
-Jaki film proponujesz?-zapytałam się patrząc się mu prosto w oczy
-Yyy...na pewno jakiś horror-powiedział po chwili
-Leon, ale nie możesz...
-Mogę bo mam już jeden przygotowany.-powiedział wkładając płytkę do DVD
-No dobrze, to chociaż powiedz jaki i czy bardzo straszny.
-Noc żywych trupów...
...i bardzo straszny-powiedział siadając koło mnie, po chwili gdy usiadł wygodnie objął mnie swoim ramieniem.
-Leon? Wiesz, że ja się boje takich filmów i później mam koszmary?
-Tak wiem-uśmiechnął się i pogłaskał mnie po policzku. Nagle usłyszałam bardzo głośne grzmoty, po czym od razu na niebie pojawiły się błyskawice.
-I jeszcze tak burza-dodałam, byłam wystraszona, bo strasznie bałam się burz
-Boisz się?-zapytał i popatrzył się na mnie
-Yyy..czego?-zapytałam i popatrzyłam się w inną stronę, tak żeby nie patrzeć się mu w twarz
-Burzy.
-Nieee-powiedziałam drżącym głosem
-Violetta
-Leon-powiedziałam-to może wydać się trochę głupie i dziwne, ale tak boję się i to bardzo-powiedziałam po chwili, a Leon nic nie odpowiedział tylko przytulił mnie. A następnie włączył film. Wtuliłam się w niego, a on we mnie. Przez cały film grzmiało i błyskało się. Ja próbowałam nie zwracać na to uwagi, ale nie potrafiłam, bałam się jak nie strasznych scen w filmie to burzy.
3 godziny później, 23:00
Film się skończył. A ja nadal mam straszne sceny w głowie.
-Leon, ja już nigdy więcej nie będę oglądała takich filmów-powiedziałam wstając z kanapy
-Ale dlaczego?-zapytał głupio, jakby nie wiedział
-Bo się boję, już ci mówiłam-powiedziałam, a ten tylko spuścił głowę-I jak ja teraz mam spać?-zapytała się go
-Yyy...-wstał i staną przede mną-może ze mną?-zapytał
-Leon?
-Co?
-Ty chyba już całkowicie zgłupiałeś-zaczęłam krzyczeć
-Ale o co ci chodzi?-zapytał także trochę głośniej
-O co mi chodzi? O to, że ja mam dopiero 15 lat, 15 lat, a ty co? Tobie już w głowie...-Leon przerwał mi pocałunkiem
-Nic mi nie siedzi w głowie, ja ci tylko zaproponowałem nocleg, jasne?-powiedział gdy się oderwaliśmy od siebie
-Leon, ja cię przepraszam, ale ta burza, ten film...
-Rozumiem-powiedział i mnie przytulił i w tym samym czasie błysnęło się oraz zadzwonił dzwonek do drzwi
-Kto to może być?-zapytałam się zdziwiona, trochę się bałam
-Nie wiem-powiedział i poszedł w stronę drzwi, a ja poszłam za nim
Leon stanął przed drzwiami, chwycił za klamkę i nacisną. Otworzył drzwi, a w nich zobaczyliśmy...
Komentujcie
Przepraszam, że rozdział ni pojawiał się tak długo, ale miałam w tym tygodniu dużo sprawdzianów i do tego jeszcze te powodzie, brak prądu, internetu itp.
PS. Z góry dzięki***
piątek, 16 maja 2014
piątek, 9 maja 2014
Rozdział 36
-Od kiedy to ty mnie całujesz, a nie ja ciebie?-zapytał Leon
-Od teraz-zaśmiałam się-a on mnie przytulił
-Kocham cię-powiedział
-Ja ciebie też, wiesz nigdy mi tego nie mówiłeś
-Bo nigdy nie było okazji.
-Była już nie jedna, tylko się wstydziłeś
-No... może i tak-powiedział i wstał
-Gdzie idziesz?-zapytałam
-Chodź ze mną do mojego pokoju-powiedział i ja wstałam i poszliśmy do domu
-Po co mnie tu zaciągnąłeś?-zapytałam, gdy byliśmy już w pokoju Leona
-Bo ja muszę do łazienki-powiedział
-To musiałeś wyjść ze mną, aż tu?
-Tak, bo inaczej mogłabyś mi uciec-powiedział i złapał mnie za rękę
-Haha bardzo śmieszne-powiedziałam-dobra idź bo się posikasz, albo coś gorszego-zaśmiałam się i Leon wyszedł z pokoju, a ja zostałam sama w jego niebieskim pokoju.
-Pogrzebiemy sobie w szafie-powiedziałam i podeszłam do wielkiej szafy. Otworzyłam drzwi i spadła na mnie wieża ubrań, spadłam na ziemię i w całym pokoju było mnóstwo ciuchów.
-Leon mnie zabije-pomyślałam i akurat wszedł do pokoju Leon. Jego pierwsza reakcja to złapał się za głowę.
-Co tu się stało?-zapytał podając mi rękę, abym wstała
-Bo..ja...ja chciałam...a tu...to....wszystko...i tak jakoś-nie mogłam się wysłowić, a Leon westchnął głęboko
-Oj Violetta Violetta-powiedział i zaczął zbierać swoje ubrania
-Leon ja nie chciałam narozrabiać, ale..-nie zdążyłam więcej powiedzieć, bo Leon wstał i przerwał mi pocałunkiem
-Ja na ciebie nie potrafię się gniewać-pogłaskał mnie po policzku, gdy się ode mnie oderwał
-Ale i tak przepraszam-powiedziałam i zaczęłam składać ubrania mojego chłopaka-ale po części to twoja wina-zaśmiałam się
-Moja?-zapytał głupio
-No tak, ja chyba nie miałam porozwalane w szafie, aż tak, że wszystko z niej wypada, tylko ty-pokazałam na niego palcem.
-No w sumie to ja ten bałagan zrobiłem-powiedział i zaczął mi pomagać układać. Po mniej więcej godzinie skończyliśmy.
-Gotowe-westchnęłam ciężko
-To teraz chodź odpoczniemy-powiedział i zeszliśmy na dół po jakieś soki i przekąski
-Leon i radzę ci następnym razem. Nie rób takiego bałaganu w szafie-zaśmiałam się
-Nie zrobię obiecuję-powiedział i usiedliśmy na kanapie trzymając w rękach soki-A tak w ogóle to czego ty tam szukałaś? Co?
-A co to już nie wolno popatrzeć do szafy?-zapytałam robiąc przy tym duże oczy
-Ale ja się tylko zapytałem?-powiedział i podniósł ręce do góry
-No okej, okej.
-No po prostu jesteś pierwszą dziewczyną, która patrzy mi się do szafy-powiedział Leon
-Oj bo po prostu lubię ubrania. Tak?-Leon pokiwał głową-No właśnie
-Dobra, dość o tych ubraniach. Może oglądniemy sobie jakiś film?
-Okej, wybierz jakiś, a ja pójdę zrobić popcorn-powiedziałam i poszłam do kuchnia, ale nie wiedziałam gdzie on może być-Leon gdzie popcorn?-zapytałam krzycząc, żeby mnie usłyszał
-W tej ostatniej szafce na samy dole-usłyszałam krzyki Leona
Otworzyłam ostatnią szafkę na samym dole i znalazłam tam dużo słodyczy, chrupek, chipsów i oczywiście popcorn. Wyciągnęłam go i wrzuciłam do mikrofalówki, po 30 sekundach czekania, wyciągnęłam go i poszłam do Leona. Leon siedział już na kanapie trzymając w ręce pilota.
-Chodź szybko-poklepał ręką po kanapie
-Jaki film wybrałeś?-zapytałam siadając koło niego
-Horror-powiedział i pokazał mi opakowanie w jakim była płytka, a ja się na niego krzywo popatrzyłam-No co?-zapytał
-Nic, tylko ja trochę się boje takie "Horrory" oglądać-powiedziałam, a Leon nic nie odpowiedział tylko mnie przytulił. Po chwili włączył film i zaczęliśmy go oglądać. Cały czas byłam wtulona w mojego chłopaka, a on we mnie. Po 3 godzinach film się skończył. Wstałam z kanapy i zaczęłam się rozciągać.
-Leon, która godzina?-zapytałam
-18, a co?-zapytał
-To ja zaraz będę musiała iść-powiedziałam i poszłam w stronę drzwi, aby wziąć torebkę
-Gdzie?-zapytał idąc za mną
-Do domu-powiedziałam
-Ale jak?-zapytał znowu
-No na nogach.
-Popatrz jak pada deszcz-powiedział i pokazał na okno
-I jak ja wrócę?-teraz ja zapytałam
-Może zostaniesz u mnie na noc-zaproponował Leon
-Ale muszę zapytać się taty, a znając życie nie pozwoli mi.
-To zapytaj się czy możesz zostać na noc u Francesci czy Camili.
-Może wypali-powiedziałam-a nie będę ci przeszkadzać?-zapytałam
-Ty? Nigdy-powiedział i podał mi mój telefon, który trzymał w ręce
-Skąd go masz?-zapytałam
-Zostawiłaś go na stole, a teraz dzwoń-nalegał Leon
Wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer taty, po dwóch sygnałach odebrał.
V:Cześć tato.
G:Cześć, kiedy wrócisz do domu?
V:Właśnie chciałam cię zapytać, czy mogłabym zostać u Francesci na noc, bo strasznie pada deszcz.
G:Violetto...
4 komentarze = 37 rozdział
-Od teraz-zaśmiałam się-a on mnie przytulił
-Kocham cię-powiedział
-Ja ciebie też, wiesz nigdy mi tego nie mówiłeś
-Bo nigdy nie było okazji.
-Była już nie jedna, tylko się wstydziłeś
-No... może i tak-powiedział i wstał
-Gdzie idziesz?-zapytałam
-Chodź ze mną do mojego pokoju-powiedział i ja wstałam i poszliśmy do domu
-Po co mnie tu zaciągnąłeś?-zapytałam, gdy byliśmy już w pokoju Leona
-Bo ja muszę do łazienki-powiedział
-To musiałeś wyjść ze mną, aż tu?
-Tak, bo inaczej mogłabyś mi uciec-powiedział i złapał mnie za rękę
-Haha bardzo śmieszne-powiedziałam-dobra idź bo się posikasz, albo coś gorszego-zaśmiałam się i Leon wyszedł z pokoju, a ja zostałam sama w jego niebieskim pokoju.
-Pogrzebiemy sobie w szafie-powiedziałam i podeszłam do wielkiej szafy. Otworzyłam drzwi i spadła na mnie wieża ubrań, spadłam na ziemię i w całym pokoju było mnóstwo ciuchów.
-Leon mnie zabije-pomyślałam i akurat wszedł do pokoju Leon. Jego pierwsza reakcja to złapał się za głowę.
-Co tu się stało?-zapytał podając mi rękę, abym wstała
-Bo..ja...ja chciałam...a tu...to....wszystko...i tak jakoś-nie mogłam się wysłowić, a Leon westchnął głęboko
-Oj Violetta Violetta-powiedział i zaczął zbierać swoje ubrania
-Leon ja nie chciałam narozrabiać, ale..-nie zdążyłam więcej powiedzieć, bo Leon wstał i przerwał mi pocałunkiem
-Ja na ciebie nie potrafię się gniewać-pogłaskał mnie po policzku, gdy się ode mnie oderwał
-Ale i tak przepraszam-powiedziałam i zaczęłam składać ubrania mojego chłopaka-ale po części to twoja wina-zaśmiałam się
-Moja?-zapytał głupio
-No tak, ja chyba nie miałam porozwalane w szafie, aż tak, że wszystko z niej wypada, tylko ty-pokazałam na niego palcem.
-No w sumie to ja ten bałagan zrobiłem-powiedział i zaczął mi pomagać układać. Po mniej więcej godzinie skończyliśmy.
-Gotowe-westchnęłam ciężko
-To teraz chodź odpoczniemy-powiedział i zeszliśmy na dół po jakieś soki i przekąski
-Leon i radzę ci następnym razem. Nie rób takiego bałaganu w szafie-zaśmiałam się
-Nie zrobię obiecuję-powiedział i usiedliśmy na kanapie trzymając w rękach soki-A tak w ogóle to czego ty tam szukałaś? Co?
-A co to już nie wolno popatrzeć do szafy?-zapytałam robiąc przy tym duże oczy
-Ale ja się tylko zapytałem?-powiedział i podniósł ręce do góry
-No okej, okej.
-No po prostu jesteś pierwszą dziewczyną, która patrzy mi się do szafy-powiedział Leon
-Oj bo po prostu lubię ubrania. Tak?-Leon pokiwał głową-No właśnie
-Dobra, dość o tych ubraniach. Może oglądniemy sobie jakiś film?
-Okej, wybierz jakiś, a ja pójdę zrobić popcorn-powiedziałam i poszłam do kuchnia, ale nie wiedziałam gdzie on może być-Leon gdzie popcorn?-zapytałam krzycząc, żeby mnie usłyszał
-W tej ostatniej szafce na samy dole-usłyszałam krzyki Leona
Otworzyłam ostatnią szafkę na samym dole i znalazłam tam dużo słodyczy, chrupek, chipsów i oczywiście popcorn. Wyciągnęłam go i wrzuciłam do mikrofalówki, po 30 sekundach czekania, wyciągnęłam go i poszłam do Leona. Leon siedział już na kanapie trzymając w ręce pilota.
-Chodź szybko-poklepał ręką po kanapie
-Jaki film wybrałeś?-zapytałam siadając koło niego
-Horror-powiedział i pokazał mi opakowanie w jakim była płytka, a ja się na niego krzywo popatrzyłam-No co?-zapytał
-Nic, tylko ja trochę się boje takie "Horrory" oglądać-powiedziałam, a Leon nic nie odpowiedział tylko mnie przytulił. Po chwili włączył film i zaczęliśmy go oglądać. Cały czas byłam wtulona w mojego chłopaka, a on we mnie. Po 3 godzinach film się skończył. Wstałam z kanapy i zaczęłam się rozciągać.
-Leon, która godzina?-zapytałam
-18, a co?-zapytał
-To ja zaraz będę musiała iść-powiedziałam i poszłam w stronę drzwi, aby wziąć torebkę
-Gdzie?-zapytał idąc za mną
-Do domu-powiedziałam
-Ale jak?-zapytał znowu
-No na nogach.
-Popatrz jak pada deszcz-powiedział i pokazał na okno
-I jak ja wrócę?-teraz ja zapytałam
-Może zostaniesz u mnie na noc-zaproponował Leon
-Ale muszę zapytać się taty, a znając życie nie pozwoli mi.
-To zapytaj się czy możesz zostać na noc u Francesci czy Camili.
-Może wypali-powiedziałam-a nie będę ci przeszkadzać?-zapytałam
-Ty? Nigdy-powiedział i podał mi mój telefon, który trzymał w ręce
-Skąd go masz?-zapytałam
-Zostawiłaś go na stole, a teraz dzwoń-nalegał Leon
Wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer taty, po dwóch sygnałach odebrał.
V:Cześć tato.
G:Cześć, kiedy wrócisz do domu?
V:Właśnie chciałam cię zapytać, czy mogłabym zostać u Francesci na noc, bo strasznie pada deszcz.
G:Violetto...
4 komentarze = 37 rozdział
środa, 7 maja 2014
Rozdział 35
Podeszliśmy pod dom Leona, mówił, że jego rodziców nie ma, ale są auta, chyba, że ma więcej niż dwa.
-Leon, przecież twoi rodzice są-powiedziałam, stanęliśmy na przeciwko siebie i popatrzyłam się na Leona
-Nie ma ich-powiedział i chwycił mnie za ramiona
-Na pewno są, bo są auta-powiedziałam
-Nie ma ich, a oni mają aż 4 auta. Zaufaj mi nie ma ich-powiedział i popatrzył mi się prosto w oczy
-Okej, ale jakby byli-Leon podniósł palca-JAKBY BYLI-powtórzyłam-to idziemy prosto do twojego pokoju
-Dobrze-powiedział i poszliśmy w stronę pięknego domu. Leon schylił się i włożył kluczyk do dziurki, po czym otworzył je, weszliśmy do środka i rzeczywiście nikogo nie było.
-Udało ci się-mruknęłam pod nosem
-Co?-zapytał
-Co? Nic, nic-odpowiedziałam siadając na kanapie-O której oni wrócą?-zapytałam
-Za 2 dni-powiedział nalewając soku
-Za ile?-zapytałam
-Za 2 dni-powiedział i dziwnie się na mnie popatrzył
-Nie oto mi chodziło, oni zostawiają cię samego na 2 dni?-zapytałam
-Nie, ja zostałem z bratem-powiedział siadając na kanapie
-To ty masz brata?-zapytałam, coraz więcej dowiaduje się o Leonie
-Tak, nie mówiłem ci przepraszam. Ma na imię Lucas i ma 19 lat
-Trzy lata od ciebie starszy. Ciekawe czy przystojniejszy od ciebie-dogryzałam Leonowi
-Nieee, no co ty, kto mógłby być przystojniejszy ode mnie?
-No na przykład ja-pokazałam na siebie rękami
-No niech ci będzie jesteś dużo ładniejsza-powiedział
-A gdzie jest ten Lucas chciałabym go poznać-powiedziałam
-Yyy..-Leon położył rękę na głowę-On poszedł na impre, i wróci jutro wieczorem
-Czyli jesteś sam-powiedziałam i wstałam
-Nie, nie jestem sam jestem tu z tobą-powiedział i też wstał
-Masz tu jakieś podwórko albo ogród?-zapytałam
-Jest. A co?
-Bo taka ładna pogoda,a my siedzimy w domu.
-Okej chcesz iść do ogrodu to chodź, tylko za chwilkę nie narzekaj, że ci jest gorąco albo coś innego. Dobra-zaśmiał się Leon
-Dobra, dobra, a jest tam coś do siedzenia?-zapytałam specjalnie, żeby go trochę po wkurzać
-Jest ławka
-A stolik jest?
-Jest-odpowiedział
-A jakieś drzewo, żeby zasłaniało słońce?-zapytałam
-Tak jest wszystko, a teraz chodź-powiedział i pociągnął mnie za rękę. Wyszliśmy przez drzwi na piękny ogród.
-Śliczny ten twój ogródek-pochwaliłam go
-Dzięki-odpowiedział i złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę ławki która stała pod ogromnym drzewem, za którym było jeziorko.
-Ślicznie wyglądasz w tym magicznym ogrodzie-powiedział Leon-popatrzył mi się głęboko w oczy
-Dziękuję-odpowiedziałam i on zaczął się do mnie przybliżać, nasze usta dzieliły niewielkie milimetry, aż w końcu złączyły się w jednym bardzo namiętnym pocałunku.
-Wow-powiedziałam jak już się od siebie oderwaliśmy-nie wiedziałam, że umiesz, aż tak dobrze całować-dodałam
-Nie mówiłem ci, ale ty też wspaniale całujesz-uśmiechnął się
-Nie cygań.
-Mówię prawdę-powiedział i jeszcze raz mnie pocałował, ale tym razem bardziej namiętnie
-Leon-oderwałam się od niego
-Coś nie tak?-zapytał, jakby nigdy nic
-Nie przesadzaj.
-Z czym?-zapytał
-Z tym całowaniem mnie, bo teraz moja kolej-powiedziałam i lekko go pocałowałam
-Ej jejej-powiedział i pomachał mi palcem przed nosem
-Co?-zapytałam
Podoba się czy nie Komentujcie, Wiem trochę krótki, ale nie mam czasu teraz pisać.
-Leon, przecież twoi rodzice są-powiedziałam, stanęliśmy na przeciwko siebie i popatrzyłam się na Leona
-Nie ma ich-powiedział i chwycił mnie za ramiona
-Na pewno są, bo są auta-powiedziałam
-Nie ma ich, a oni mają aż 4 auta. Zaufaj mi nie ma ich-powiedział i popatrzył mi się prosto w oczy
-Okej, ale jakby byli-Leon podniósł palca-JAKBY BYLI-powtórzyłam-to idziemy prosto do twojego pokoju
-Dobrze-powiedział i poszliśmy w stronę pięknego domu. Leon schylił się i włożył kluczyk do dziurki, po czym otworzył je, weszliśmy do środka i rzeczywiście nikogo nie było.
-Udało ci się-mruknęłam pod nosem
-Co?-zapytał
-Co? Nic, nic-odpowiedziałam siadając na kanapie-O której oni wrócą?-zapytałam
-Za 2 dni-powiedział nalewając soku
-Za ile?-zapytałam
-Za 2 dni-powiedział i dziwnie się na mnie popatrzył
-Nie oto mi chodziło, oni zostawiają cię samego na 2 dni?-zapytałam
-Nie, ja zostałem z bratem-powiedział siadając na kanapie
-To ty masz brata?-zapytałam, coraz więcej dowiaduje się o Leonie
-Tak, nie mówiłem ci przepraszam. Ma na imię Lucas i ma 19 lat
-Trzy lata od ciebie starszy. Ciekawe czy przystojniejszy od ciebie-dogryzałam Leonowi
-Nieee, no co ty, kto mógłby być przystojniejszy ode mnie?
-No na przykład ja-pokazałam na siebie rękami
-No niech ci będzie jesteś dużo ładniejsza-powiedział
-A gdzie jest ten Lucas chciałabym go poznać-powiedziałam
-Yyy..-Leon położył rękę na głowę-On poszedł na impre, i wróci jutro wieczorem
-Czyli jesteś sam-powiedziałam i wstałam
-Nie, nie jestem sam jestem tu z tobą-powiedział i też wstał
-Masz tu jakieś podwórko albo ogród?-zapytałam
-Jest. A co?
-Bo taka ładna pogoda,a my siedzimy w domu.
-Okej chcesz iść do ogrodu to chodź, tylko za chwilkę nie narzekaj, że ci jest gorąco albo coś innego. Dobra-zaśmiał się Leon
-Dobra, dobra, a jest tam coś do siedzenia?-zapytałam specjalnie, żeby go trochę po wkurzać
-Jest ławka
-A stolik jest?
-Jest-odpowiedział
-A jakieś drzewo, żeby zasłaniało słońce?-zapytałam
-Tak jest wszystko, a teraz chodź-powiedział i pociągnął mnie za rękę. Wyszliśmy przez drzwi na piękny ogród.
-Śliczny ten twój ogródek-pochwaliłam go
-Dzięki-odpowiedział i złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę ławki która stała pod ogromnym drzewem, za którym było jeziorko.
-Ślicznie wyglądasz w tym magicznym ogrodzie-powiedział Leon-popatrzył mi się głęboko w oczy
-Dziękuję-odpowiedziałam i on zaczął się do mnie przybliżać, nasze usta dzieliły niewielkie milimetry, aż w końcu złączyły się w jednym bardzo namiętnym pocałunku.
-Wow-powiedziałam jak już się od siebie oderwaliśmy-nie wiedziałam, że umiesz, aż tak dobrze całować-dodałam
-Nie mówiłem ci, ale ty też wspaniale całujesz-uśmiechnął się
-Nie cygań.
-Mówię prawdę-powiedział i jeszcze raz mnie pocałował, ale tym razem bardziej namiętnie
-Leon-oderwałam się od niego
-Coś nie tak?-zapytał, jakby nigdy nic
-Nie przesadzaj.
-Z czym?-zapytał
-Z tym całowaniem mnie, bo teraz moja kolej-powiedziałam i lekko go pocałowałam
-Ej jejej-powiedział i pomachał mi palcem przed nosem
-Co?-zapytałam
Podoba się czy nie Komentujcie, Wiem trochę krótki, ale nie mam czasu teraz pisać.
wtorek, 6 maja 2014
Rozdział 34
-Poczekaj, bo idę załatwić swoją małą sprawę-powiedziałam
-Jaka sprawę?-zapytał głupio
-Leon idę do łazienki-powiedziałam i chciałam wyjść
-Idę z tobą-powiedział i wstał
-Co? Zapomnij. Nigdy i teraz zostajesz tu i czekasz-popchnęłam go na łóżko i on upadł
-A to za co-powiedział, ale ja już byłam w innym pomieszczeniu
Chwilę później
Wróciłam do mojego pokoju i nikogo tam nie zastałam.
-Leon jesteś tu?-zapytałam ale nie uzyskałam odpowiedzi weszłam głębiej do mojego pokoju i podeszłam do łóżka, obróciłam się i zobaczyłam Leona. Skoczył na mnie.
-Aaaa...-piszczałam spadając na łóżko, a Leon na mnie-Co ty wyprawiasz?-zapytałam zła
-Violetta co się stało?-usłyszałam krzyki na korytarzu i wtedy wszedł do pokoju tata i zastał mnie leżącą na łóżku, a Leona na mnie-Co wy wyprawiacie?-zaczął krzyczeć, a Leon natychmiast ze mnie wstał
-To nie tak jak myślisz-zaczęłam się tłumaczyć
-A jak? Violetto ty jesteś za młoda na chłopaka, a co dopiero na takie coś-krzyczał tata
-Ale my nic złego nie robiliśmy-wtrącił się Leon
-A ty się lepiej nie odzywaj-krzyknął prosto w twarz Leonowi
-Nie krzycz na niego-teraz ja krzyknęłam
-On dzisiaj ostatni raz jest w tym domu, a my sobie jeszcze porozmawiamy, za wiele tego-zagroził tata i wyszedł
-Co się stało?-zapytał Federico stając w progu mojego pokoju
-Nie twoja sprawa-zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem-Ja ci kiedyś coś zrobię, zobaczysz-powiedziałam do Leona i usiadłam na łóżku
-Przepraszam-powiedział siadając koło mnie i przy okazji zrobił niewinną minę
-Wiesz co on sobie mógł pomyśleć.
-Że my się kochaliśmy?zapytał
-No na przykład i od razu ci mówię na obiedzie nie będzie za fajnie.
-Będę musiał się przyzwyczaić-powiedział i się zaśmiał
-Albo unikać niektórych wydarzeń-zaśmiała się Violetto i zaczął dobijać się do drzwi
-Proszę-powiedziałam i wszedł Federico-mówiłam, że to moja sprawa-dodałam
-Ale ja przyszedłem do Leona, nie do ciebie więc bądź cicho-powiedział i założył rękę na rękę
-Co chcesz?-zapytałam
-Nic, idźcie już na kolacje-powiedział Fede i zrobił duże oczy
-Ale ty jesteś paskudny-powiedziałam ciągnąc Leona za rękę. Wyszliśmy z mojego pokoju i poszliśmy na dół. Przy stole siedział już tata i Jade oraz Angie.
-Cześć wszystkim-powiedziałam siadając do stołu z Leonem i Fede
-Dzień dobry-powiedział Leon
-Yyy...-zamruczała Jade
-A tak to jest Leon. Leon, a to Jade.
-Opowiesz nam coś o sobie?-zapytała Jade
-Tak, chodzę do Studia razem z Violettą, moi rodzice pracują razem z panem Germanem-powiedział Leon
-Tak? German czemu się nie chwalisz-zapytała go Jade
-Bo nie mam czym-odpowiedział oschle
-Mógłbyś się normalnie zachowywać?-zapytałam
-Nie-powiedział głośno
-Dlaczego?-zapytałam
-Wy razem dobrze wiecie dlaczego i wam wam tego nie odpuszczę-powiedział wstając-chodźcie-pokazał na drzwi od gabinetu. Wstaliśmy razem i poszliśmy do pomieszczenia wskazanego przez mojego tatę. On zrobił to samo,po czym usiadł na swoim fotelu. My usiedliśmy na krzesłach.
-Chcę wyjaśnień-powiedział
-No bo-powiedzieli razem-ty mów-powiedzieli razem
-Violetta, zacznij-krzyknął German. Od razu razem zamilkliśmy.
-Bo ja poszłam do łazienki i jak wróciłam...-opowiadałam
-Leon czy to prawda?-zapytał German
-Tak-powiedział krótko
-Niech ci będzie możecie się spotykać, ale do tego domu nie masz wstępu-powiedział German
-Tato, on może przychodzić do tego domu bo ja mu pozwolę-krzyknęłam i wstałam-Idziemy-powiedziałam i wyszliśmy.
Leon
Wyszliśmy z domu i poszliśmy do parku, a tak na prawdę to zabiorę ją do mojego domu.
-Violetto, dziękuję-powiedziałem
-Za co?
-Za wytłumaczenie tej całej sytuacji.
-Ta cała sytuacja była bardzo nie zręczna, a tak w ogóle to gdzie my idziemy?-zapytała
-Do mnie-powiedział
-Ale przecież...-zaczęła
-Nie ma moich rodziców, są w pracy.
-Chociaż tyle-westchnęła i dalej szliśmy w ciszy
-Jaka sprawę?-zapytał głupio
-Leon idę do łazienki-powiedziałam i chciałam wyjść
-Idę z tobą-powiedział i wstał
-Co? Zapomnij. Nigdy i teraz zostajesz tu i czekasz-popchnęłam go na łóżko i on upadł
-A to za co-powiedział, ale ja już byłam w innym pomieszczeniu
Chwilę później
Wróciłam do mojego pokoju i nikogo tam nie zastałam.
-Leon jesteś tu?-zapytałam ale nie uzyskałam odpowiedzi weszłam głębiej do mojego pokoju i podeszłam do łóżka, obróciłam się i zobaczyłam Leona. Skoczył na mnie.
-Aaaa...-piszczałam spadając na łóżko, a Leon na mnie-Co ty wyprawiasz?-zapytałam zła
-Violetta co się stało?-usłyszałam krzyki na korytarzu i wtedy wszedł do pokoju tata i zastał mnie leżącą na łóżku, a Leona na mnie-Co wy wyprawiacie?-zaczął krzyczeć, a Leon natychmiast ze mnie wstał
-To nie tak jak myślisz-zaczęłam się tłumaczyć
-A jak? Violetto ty jesteś za młoda na chłopaka, a co dopiero na takie coś-krzyczał tata
-Ale my nic złego nie robiliśmy-wtrącił się Leon
-A ty się lepiej nie odzywaj-krzyknął prosto w twarz Leonowi
-Nie krzycz na niego-teraz ja krzyknęłam
-On dzisiaj ostatni raz jest w tym domu, a my sobie jeszcze porozmawiamy, za wiele tego-zagroził tata i wyszedł
-Co się stało?-zapytał Federico stając w progu mojego pokoju
-Nie twoja sprawa-zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem-Ja ci kiedyś coś zrobię, zobaczysz-powiedziałam do Leona i usiadłam na łóżku
-Przepraszam-powiedział siadając koło mnie i przy okazji zrobił niewinną minę
-Wiesz co on sobie mógł pomyśleć.
-Że my się kochaliśmy?zapytał
-No na przykład i od razu ci mówię na obiedzie nie będzie za fajnie.
-Będę musiał się przyzwyczaić-powiedział i się zaśmiał
-Albo unikać niektórych wydarzeń-zaśmiała się Violetto i zaczął dobijać się do drzwi
-Proszę-powiedziałam i wszedł Federico-mówiłam, że to moja sprawa-dodałam
-Ale ja przyszedłem do Leona, nie do ciebie więc bądź cicho-powiedział i założył rękę na rękę
-Co chcesz?-zapytałam
-Nic, idźcie już na kolacje-powiedział Fede i zrobił duże oczy
-Ale ty jesteś paskudny-powiedziałam ciągnąc Leona za rękę. Wyszliśmy z mojego pokoju i poszliśmy na dół. Przy stole siedział już tata i Jade oraz Angie.
-Cześć wszystkim-powiedziałam siadając do stołu z Leonem i Fede
-Dzień dobry-powiedział Leon
-Yyy...-zamruczała Jade
-A tak to jest Leon. Leon, a to Jade.
-Opowiesz nam coś o sobie?-zapytała Jade
-Tak, chodzę do Studia razem z Violettą, moi rodzice pracują razem z panem Germanem-powiedział Leon
-Tak? German czemu się nie chwalisz-zapytała go Jade
-Bo nie mam czym-odpowiedział oschle
-Mógłbyś się normalnie zachowywać?-zapytałam
-Nie-powiedział głośno
-Dlaczego?-zapytałam
-Wy razem dobrze wiecie dlaczego i wam wam tego nie odpuszczę-powiedział wstając-chodźcie-pokazał na drzwi od gabinetu. Wstaliśmy razem i poszliśmy do pomieszczenia wskazanego przez mojego tatę. On zrobił to samo,po czym usiadł na swoim fotelu. My usiedliśmy na krzesłach.
-Chcę wyjaśnień-powiedział
-No bo-powiedzieli razem-ty mów-powiedzieli razem
-Violetta, zacznij-krzyknął German. Od razu razem zamilkliśmy.
-Bo ja poszłam do łazienki i jak wróciłam...-opowiadałam
-Leon czy to prawda?-zapytał German
-Tak-powiedział krótko
-Niech ci będzie możecie się spotykać, ale do tego domu nie masz wstępu-powiedział German
-Tato, on może przychodzić do tego domu bo ja mu pozwolę-krzyknęłam i wstałam-Idziemy-powiedziałam i wyszliśmy.
Leon
Wyszliśmy z domu i poszliśmy do parku, a tak na prawdę to zabiorę ją do mojego domu.
-Violetto, dziękuję-powiedziałem
-Za co?
-Za wytłumaczenie tej całej sytuacji.
-Ta cała sytuacja była bardzo nie zręczna, a tak w ogóle to gdzie my idziemy?-zapytała
-Do mnie-powiedział
-Ale przecież...-zaczęła
-Nie ma moich rodziców, są w pracy.
-Chociaż tyle-westchnęła i dalej szliśmy w ciszy
niedziela, 4 maja 2014
Rozdział 33
Violetta, Violetta co ty wyprawiasz-ktoś krzyczał i wtedy gwałtownie się od siebie oderwaliśmy. Wszędzie rozpoznam ten głos. To German.
-Tato? Co ty tu robisz?-zapytała wystraszona Violetta
-Co ty wyprawiasz? Kto ci na to pozwolił z tym gówniarzem?-zapytał krzycząc
-To nie jej wina-powiedział Leon
-A czyja? Twoja i jej-krzyknął German
-Nie-krzyknęła Camila-To moja wina, bo widzi pan graliśmy w butelkę i ja wymyśliłam takie zadanie. Przepraszam-powiedziała
-A dlaczego akurat takie, a nie inne?-zapytał i podparł się rękami
-Bo...bo, ponieważ wypadło na Leona, no i..i chciałam coś fajnego wymyślić, a że Leon najlepiej dogaduje się z Violettą to .. no widział pan-powiedziała Camila ciągle jąkając się i bawiąc się palcami
-Widzisz-powiedziała Violetta-ja nic złego nie zrobiłam-dodała
-Nic, nie zrobiłaś tylko całowałaś się z nim-powiedział zły German-W tej chwili idziesz ze mną do domu-dodał krzycząc i złapał mnie za rękę
-Co się tu dzieje?-zapytała Angie przechodząc-dlaczego tu są takie krzyki?
-Bo pan German, każe iść Violettcie do domu-powiedział Thomas
-A dlaczego?-zapytała Angie
-Violetta całowała się z chłopakiem-powiedział wściekły German
-Przecież to nic złego-powiedziała Angie i się uśmiechnęła-idziemy, a Violetta zostaje i przyjdzie po lekcjach do domu-dodała i wyrwała moja rękę z jego
-To tak wyglądają, te lekcje w Studio. Siedzą sobie na polu i...-zaczął German
-Mają przerwę-powiedziała Angie i pociągnęła go za rękę i poszli
-Myślałem, że zaraz go rozniesie, był taki czerwony-zaśmiałem się i dostałem od Violetty z łokcia w brzuch-Ała
-Ała to będziesz dopiero miał-powiedziała Violetta-Nie chcę grać już w tą butelkę-dodała
-Ja też-powiedzieli wszyscy
-Leon musimy porozmawiać-powiedziała Violetta
-To my się zbieramy-powiedziałem wstając, potem podałem Violettcie rękę i też wstała
-A wy gdzie?-zapytał Thomas
-Daleko od was-powiedziała Violetta i poszliśmy
Violetta
Muszę powiedzieć Leonowi o tym, że zapraszamy go na obiad, tylko jak mu to powiedzieć.
-Leon, bo my to znaczy ja zapraszam cię na obiad-powiedziałam ze spuszczoną głową
-Dzisiaj?-zapytał
-Tak, a co?-zapytałam
-No bo twój tata był taki wściekły i tak trochę głupio.
-Nie przejmuj się nim, on zawsze ma coś do powiedzenia i zawsze ma jakieś ale, ale to u niego normalka-powiedziałam
-No to niech będzie przyjdę. A o której?
-Od razu po szkole-powiedziałam i złapaliśmy się za rękę, po czym udaliśmy się do Studio 21
Po szkole, 13:30
Stoimy właśnie przed moją bramą wejściową. Widać, że Leonowi jest trudno przebywać w towarzystwie mojego taty, ale jakoś musi to wytrzymać. Jak to mówią "Trzeba zrobić pierwszy krok, a później będzie łatwiej".
-Violetta-powiedziała głośno Jade i mnie przytuliła gdy weszliśmy do środka
-Dzień dobry-powiedział Leon
-Violetto przedstawisz nam swojego chłopaka?-zapytała Jade
-Tak. Jade, Leon, Leon, Jade-mówiłam pokazują palcami w te i we wte
-Miło mi-powiedział Leon
-Rozgość się, bo dopiero za pół godziny będzie obiad-powiedziała Olga wchodząc do salonu
-To ja pójdę z nim do góry-powiedziałam i pociągnęłam Leona za rękę do góry, do mojego pokoju.
-Fajna chata-powiedział-Mówiłem ci już to?-zapytał
-Tak. Pamiętasz jak w tedy byłeś u mnie pierwszy raz. To w tedy mi to powiedziałeś.
-A tak przypominam sobie-powiedział siadając na łóżku
-Poczekaj zaraz wrócę, bo idę załatwić swoją małą sprawę...
KOMENTUJCIE
DLACZEGO NIE KOMENTUJECIE?
NIE PODOBA WAM SIĘ?
-Tato? Co ty tu robisz?-zapytała wystraszona Violetta
-Co ty wyprawiasz? Kto ci na to pozwolił z tym gówniarzem?-zapytał krzycząc
-To nie jej wina-powiedział Leon
-A czyja? Twoja i jej-krzyknął German
-Nie-krzyknęła Camila-To moja wina, bo widzi pan graliśmy w butelkę i ja wymyśliłam takie zadanie. Przepraszam-powiedziała
-A dlaczego akurat takie, a nie inne?-zapytał i podparł się rękami
-Bo...bo, ponieważ wypadło na Leona, no i..i chciałam coś fajnego wymyślić, a że Leon najlepiej dogaduje się z Violettą to .. no widział pan-powiedziała Camila ciągle jąkając się i bawiąc się palcami
-Widzisz-powiedziała Violetta-ja nic złego nie zrobiłam-dodała
-Nic, nie zrobiłaś tylko całowałaś się z nim-powiedział zły German-W tej chwili idziesz ze mną do domu-dodał krzycząc i złapał mnie za rękę
-Co się tu dzieje?-zapytała Angie przechodząc-dlaczego tu są takie krzyki?
-Bo pan German, każe iść Violettcie do domu-powiedział Thomas
-A dlaczego?-zapytała Angie
-Violetta całowała się z chłopakiem-powiedział wściekły German
-Przecież to nic złego-powiedziała Angie i się uśmiechnęła-idziemy, a Violetta zostaje i przyjdzie po lekcjach do domu-dodała i wyrwała moja rękę z jego
-To tak wyglądają, te lekcje w Studio. Siedzą sobie na polu i...-zaczął German
-Mają przerwę-powiedziała Angie i pociągnęła go za rękę i poszli
-Myślałem, że zaraz go rozniesie, był taki czerwony-zaśmiałem się i dostałem od Violetty z łokcia w brzuch-Ała
-Ała to będziesz dopiero miał-powiedziała Violetta-Nie chcę grać już w tą butelkę-dodała
-Ja też-powiedzieli wszyscy
-Leon musimy porozmawiać-powiedziała Violetta
-To my się zbieramy-powiedziałem wstając, potem podałem Violettcie rękę i też wstała
-A wy gdzie?-zapytał Thomas
-Daleko od was-powiedziała Violetta i poszliśmy
Violetta
Muszę powiedzieć Leonowi o tym, że zapraszamy go na obiad, tylko jak mu to powiedzieć.
-Leon, bo my to znaczy ja zapraszam cię na obiad-powiedziałam ze spuszczoną głową
-Dzisiaj?-zapytał
-Tak, a co?-zapytałam
-No bo twój tata był taki wściekły i tak trochę głupio.
-Nie przejmuj się nim, on zawsze ma coś do powiedzenia i zawsze ma jakieś ale, ale to u niego normalka-powiedziałam
-No to niech będzie przyjdę. A o której?
-Od razu po szkole-powiedziałam i złapaliśmy się za rękę, po czym udaliśmy się do Studio 21
Po szkole, 13:30
Stoimy właśnie przed moją bramą wejściową. Widać, że Leonowi jest trudno przebywać w towarzystwie mojego taty, ale jakoś musi to wytrzymać. Jak to mówią "Trzeba zrobić pierwszy krok, a później będzie łatwiej".
-Violetta-powiedziała głośno Jade i mnie przytuliła gdy weszliśmy do środka
-Dzień dobry-powiedział Leon
-Violetto przedstawisz nam swojego chłopaka?-zapytała Jade
-Tak. Jade, Leon, Leon, Jade-mówiłam pokazują palcami w te i we wte
-Miło mi-powiedział Leon
-Rozgość się, bo dopiero za pół godziny będzie obiad-powiedziała Olga wchodząc do salonu
-To ja pójdę z nim do góry-powiedziałam i pociągnęłam Leona za rękę do góry, do mojego pokoju.
-Fajna chata-powiedział-Mówiłem ci już to?-zapytał
-Tak. Pamiętasz jak w tedy byłeś u mnie pierwszy raz. To w tedy mi to powiedziałeś.
-A tak przypominam sobie-powiedział siadając na łóżku
-Poczekaj zaraz wrócę, bo idę załatwić swoją małą sprawę...
KOMENTUJCIE
DLACZEGO NIE KOMENTUJECIE?
NIE PODOBA WAM SIĘ?
piątek, 2 maja 2014
Rozdział 32
...ale ci powiem, zapraszają cie na obiad, wiem nie powinienem ci tego mówić, bo powinna to zrobić Violetta, ale już trudno-powiedziałem
-Co oni mnie...na obiad?-zapytał zdziwiony Leon
-Tak, w zasadzie to Jade, a nie German
-To przecież jak ja tam wejdę, to on mi oczy wydłubie
-Nie bój się, ja mu pomogę-zaśmiałem się i dostałem od Leona w łeb
-Dziękuję, za wsparcie, a jeszcze a pro po Violetty, przestań gadać głupoty jak się całujemy, albo coś innego, dobra-powiedział Leon
-No dobra-zaśmiałem się i dalej szliśmy w ciszy
Studio
Jestem już w Studio, a właściwie to siedzę już na krześle w sali ze sceną. Wszyscy już przyszli tylko jeszcze Leona i Federico nie ma.
-Hej Violetta-powiedział Diego siadając koło mnie na krześle
-Cześć-powiedziałam
-Gdzie masz Leona?-zapytał
-Nie wiem, ale pewnie zaraz przyjdzie-odpowiedziałam mu
-Piękna jesteś-powiedział i wziął mnie za rękę
-Dziękuję-powiedziałam i chciałam wyrwać moją rękę z jego, ale on ją mocniej przytrzymał
-Ej ja ci nic nie zrobię, tylko chciałem porozmawiać-powiedział dalej trzymając moją rękę
-O czym?
-Została byś ze mną na pół godzinki po lekcjach i nauczyła mnie tych kroków co wymyśliłyście z dziewczynami na te zajęcia na poniedziałek, bo ja ich nie ogarniam-powiedział Diego
-Jasne-powiedziałam niepewnie i podszedł do nas Leon
-Sorry, ale to moja dziewczyna-oburzył się Leon
-Okej, ja tylko rozmawiałem-powiedział Diego i wstał, po czym poszedł i usiadł na inne miejsce
-O czym rozmawialiście?-zapytał się mnie Leon
-Pytał się mnie czy zostanę z nim pół godzinki po lekcjach i pokaże mu te kroki na poniedziałek-powiedziałam i się uśmiechnęłam
-Acha, to ja też zostanę i mi też pokażesz, bo też ich nie ogarniam-powiedział Leon
-Okej-zaśmiałam się i w tym samym czasie wszedł do sali Pablo i zaczął zajęcia.
2 godziny później
Właśnie skończyliśmy lekcje z Angie i teraz mamy godzinną przerwę.
-Dziewczyny co robimy?-zapytałam
-Yyy..może z chłopakami poszlibyśmy do parku-zaproponowała Camila
-Może być fanie-dodała Fran
-Chłopaki idziecie z nami do parku?-zapytała Cami
-Jasne-odpowiedzieli wszyscy i ruszyliśmy w stronę parku.
Chwilę później
Idziemy tak tym parkiem i rozmawiamy, śmiejemy się, a może byśmy w coś zagrali?
-A może w coś zagramy?-zapytałam
-Okej-powiedzieli wszyscy
-Co powiecie na butelkę?-zapytał Leon i pokazał nam kolorową, plastikową butelkę
-Dobra-odpowiedzieli wszyscy
-Chodźcie tu usiąść-zawołał Maxi i poszliśmy usiąść na trawniku
-Kto zaczyna?-zapytał Thomas
-Mogę ja?-zapytała Cami
-Tak-powiedział Leon i podał jej butelkę
-To kręcę-powiedziała i zakręciła. Butelka kręciła się i kręciła, aż w końcu wypadła na Leona-Leon. Prawda czy wyzwanie?-zapytała Camila
-Wyzwanie-odpowiedział Leon
-Hhyyy pomyślmy, co by ci tu dać-powiedziała-Na wyzwanie masz pocałować Violettę w usta. Słyszysz w usta-dodała po chwili
-Ale...-powiedział Leon i popatrzył się na mnie
Leon
Widziałem w oczach Violetty, że nie chce tego robić przy wszystkich. Nawet kiwała głową, że nie chce.
-Leon, co cykora masz-zaśmiał się Thomas
-Nie-powiedziałem głośno i wstałem, po czym podszedłem do Violetty, kucnąłem i zbliżyłem się do niej-zamknij oczy-powiedziałem do niej po cichu, żeby nikt inny nie usłyszał, Violetta zrobiła to o co poprosiłem i wtedy złączyliśmy nasze usta.
W tym samym czasie usłyszałem jakieś krzyki.
-Violetta, Violetta-ktoś krzyczał...
Komentujcie, bo to motywuje
-Co oni mnie...na obiad?-zapytał zdziwiony Leon
-Tak, w zasadzie to Jade, a nie German
-To przecież jak ja tam wejdę, to on mi oczy wydłubie
-Nie bój się, ja mu pomogę-zaśmiałem się i dostałem od Leona w łeb
-Dziękuję, za wsparcie, a jeszcze a pro po Violetty, przestań gadać głupoty jak się całujemy, albo coś innego, dobra-powiedział Leon
-No dobra-zaśmiałem się i dalej szliśmy w ciszy
Studio
Jestem już w Studio, a właściwie to siedzę już na krześle w sali ze sceną. Wszyscy już przyszli tylko jeszcze Leona i Federico nie ma.
-Hej Violetta-powiedział Diego siadając koło mnie na krześle
-Cześć-powiedziałam
-Gdzie masz Leona?-zapytał
-Nie wiem, ale pewnie zaraz przyjdzie-odpowiedziałam mu
-Piękna jesteś-powiedział i wziął mnie za rękę
-Dziękuję-powiedziałam i chciałam wyrwać moją rękę z jego, ale on ją mocniej przytrzymał
-Ej ja ci nic nie zrobię, tylko chciałem porozmawiać-powiedział dalej trzymając moją rękę
-O czym?
-Została byś ze mną na pół godzinki po lekcjach i nauczyła mnie tych kroków co wymyśliłyście z dziewczynami na te zajęcia na poniedziałek, bo ja ich nie ogarniam-powiedział Diego
-Jasne-powiedziałam niepewnie i podszedł do nas Leon
-Sorry, ale to moja dziewczyna-oburzył się Leon
-Okej, ja tylko rozmawiałem-powiedział Diego i wstał, po czym poszedł i usiadł na inne miejsce
-O czym rozmawialiście?-zapytał się mnie Leon
-Pytał się mnie czy zostanę z nim pół godzinki po lekcjach i pokaże mu te kroki na poniedziałek-powiedziałam i się uśmiechnęłam
-Acha, to ja też zostanę i mi też pokażesz, bo też ich nie ogarniam-powiedział Leon
-Okej-zaśmiałam się i w tym samym czasie wszedł do sali Pablo i zaczął zajęcia.
2 godziny później
Właśnie skończyliśmy lekcje z Angie i teraz mamy godzinną przerwę.
-Dziewczyny co robimy?-zapytałam
-Yyy..może z chłopakami poszlibyśmy do parku-zaproponowała Camila
-Może być fanie-dodała Fran
-Chłopaki idziecie z nami do parku?-zapytała Cami
-Jasne-odpowiedzieli wszyscy i ruszyliśmy w stronę parku.
Chwilę później
Idziemy tak tym parkiem i rozmawiamy, śmiejemy się, a może byśmy w coś zagrali?
-A może w coś zagramy?-zapytałam
-Okej-powiedzieli wszyscy
-Co powiecie na butelkę?-zapytał Leon i pokazał nam kolorową, plastikową butelkę
-Dobra-odpowiedzieli wszyscy
-Chodźcie tu usiąść-zawołał Maxi i poszliśmy usiąść na trawniku
-Kto zaczyna?-zapytał Thomas
-Mogę ja?-zapytała Cami
-Tak-powiedział Leon i podał jej butelkę
-To kręcę-powiedziała i zakręciła. Butelka kręciła się i kręciła, aż w końcu wypadła na Leona-Leon. Prawda czy wyzwanie?-zapytała Camila
-Wyzwanie-odpowiedział Leon
-Hhyyy pomyślmy, co by ci tu dać-powiedziała-Na wyzwanie masz pocałować Violettę w usta. Słyszysz w usta-dodała po chwili
-Ale...-powiedział Leon i popatrzył się na mnie
Leon
Widziałem w oczach Violetty, że nie chce tego robić przy wszystkich. Nawet kiwała głową, że nie chce.
-Leon, co cykora masz-zaśmiał się Thomas
-Nie-powiedziałem głośno i wstałem, po czym podszedłem do Violetty, kucnąłem i zbliżyłem się do niej-zamknij oczy-powiedziałem do niej po cichu, żeby nikt inny nie usłyszał, Violetta zrobiła to o co poprosiłem i wtedy złączyliśmy nasze usta.
W tym samym czasie usłyszałem jakieś krzyki.
-Violetta, Violetta-ktoś krzyczał...
Komentujcie, bo to motywuje
czwartek, 1 maja 2014
Rozdział 31
-Tak?-zapytałem
-Bo ty jesteś...jesteś...
-Kim ja jestem?-zapytałem
-Jesteś moim pierwszym chłopakiem i ja.. ja wstydzę się tak całować-powiedziała Violetta i spuściła głowę na dół
-Ale nie masz się czego wstydzić, przecież to normalne. Nieraz pewnie widziałaś całujących się ludzi i jak przechodziłaś to co poczułaś?-zapytałem-Ale wszedłem w temat-pomyślałem
-Poczułam radość, miłość innych ludzi.
-No właśnie, a jak ty czujesz, że oni są szczęśliwi to oni też poczują to samo jak zobaczą innych całujących się. To na przykład my będziemy się całować i ktoś przejdzie to poczuje to samo co ty-powiedziałem
-Leon , ja mogę się z tobą całować, ale jak nikogo nie będzie przy nas. Z czasem może będziemy całować się w każdym miejscu, ale teraz ja...ja nie mogę-powiedziała smutna
-Okej, rozumiem to-powiedziałem i stanęliśmy już pod bramą wejściową Violetty.
-Dziękuję-powiedziała i się uśmiechnęła
-Kocham cię-powiedziałem i Violetta obróciła się w moją stronę
-Ja ciebie też-powiedziała i zbliżyliśmy się do siebie, po chwili razem złączyliśmy nasze usta w pocałunek
-Na statku, na łodzi całują się młodzi. A wrona im kracze: Nie wolno smarkacze-powiedział Fede ze śmiechem przechodząc koło nas, ja gwałtownie oderwałam się od Leona
-Mam jeden powód, na przykład ten-powiedziała Violetta wymachując rękami
-Okej nie denerwuj się on nam zazdrości-powiedziałem i przytuliłem Violettę
-Dzięki ale muszę już iść bo Fede już pewnie ma kazanie, a teraz pora na mnie-zaśmiała się Violetta
-Okej to do jutra, jak dasz radę wyjść z domu-powiedziałem i pocałowałem ją w policzek
-Pa-powiedziała i weszła do środka
Violetta
Weszłam do środka, a tu takie krzyki.
-Co tu się dzieje?-zapytałam głośno
-Dlaczego razem z Federico uciekliście z domu?-zapytał tata, był bardzo zły
-Wiesz co?-zapytałam
-Nie wiem-odpowiedział
-Mam tego dość. Chodzę do Studia 21 od dwóch tygodni, Leon jest moim chłopakiem, a Angie jest moją ciotką. To chyba wszystko, co powinieneś wiedzieć i chodź teraz dostanę za to wszystko karę to mam to gdzieś jestem już duża, a ty jesteś za bardzo nad opiekuńczy i proszę cię przynajmniej zostaw w spokoju Fede, bo on nic nie zrobił i jak już to z nim chodzę do tej szkoły. Dziękuję-powiedziałam bardzo wkurzona na tatę
-Violetto, nie tym tonem, jesteś moją córką i masz się mnie słuchać. I kto ci pozwolił chodzić do tego Studia, ja ci na to nie pozwolę wypisujesz się z niego. A z tym całym Leonem możesz się pożegnać, bo nie pozwolę ci się z nim spotykać, a Angie...
-Angie jest siostrą mojej mamy, a ty zawsze mi mówiłeś, że nie mam z jej strony rodziny. Ty zawsze będziesz kłamał. I może powiesz gdzie jest moja babcia i dziadek, czy oni też nie istnieją, a tak w ogóle, bardzo ci dziękuję, że ukrywałeś wszystkie rzeczy jakie zostały po mamie na poddaszu. I tak byłam tam, chociaż ty nie wiedziałeś.
-Ukrywałem je bo chciałem dla ciebie dobrze
-Yhy jak zawsze masz takie samo wytłumaczenie i do jutra chce się dowiedzieć kto jest moim dziadkiem i babcią.
-Twój dziadek to..-powiedział spokojniej
-Kto? Kto?
-To... Antonio, on jest szefem tego Studia do którego chodzisz-powiedział i spuścił głowę
-Czyli ja go znam, ale jeszcze go w Studiu nie spotkałam-powiedziałam
-Bo on dopiero w Studiu będzie od poniedziałku-powiedział Fede
-Tak, ale super nareszcie poznam moją rodzinę-powiedziałam i pobiegłam po schodach do góry. Nie wierzyłam w to, że kiedyś ich zobaczę, ale jednak. Pewnie jutro nie będę miała jak wyjść z domu, ale co mi tam powiem im gdzie idę, a jak mnie nie puszczą to ucieknę, a Fede niech sobie radzi sam.
Następny dzień, Rano
Wstałam bardzo wcześnie bo dzisiaj mam do szkoły na 8:00, ale wątpię, że do niej pójdę. Jestem już ubrana i idę na śniadanie. Zeszłam na dół i przy stole zobaczyłam Tate, Jade i Federico.
-Dzień dobry-powiedziałam siadając do stołu
-Dzień dobry-odpowiedzieli wszyscy
-A gdzie jest Angie?-zapytałam
-Wyszła jakąś godzinę temu-powiedział Fede
-To ja się zbieram-powiedziałam i wstałam od stołu
-A ty gdzie?-zapytał tata wstając
-Idę do Studia i ty mi tego nie możesz zakazać, bo muzyka to moje życie, mogę iść w ślady mojej mamy.
-Właśnie tego chciałem uniknąć i nie pójdziesz do tego Studia-powiedział zły tata
-Tak jasne. Do Studia nie mogę chodzić, z Leonem nie mogę się spotykać i pewnie...-powiedziałam
-Kto to ten Leon?-zapytała Jade
-To mój chłopak-zwróciłam się do Jade
-Nie chce słyszeć tego słowa-krzykną tata
-Ale German nie możesz zabronić jej się spotykać z chłopakiem-powiedziała Jade do taty-Violetto przyprowadź go dzisiaj do domu, zapraszamy go do nas na obiad-powiedziała Jade
-Ale on nie może...-zaczął tata
-Jade tym razem zgadzam się z tobą-powiedziałam i wyszłam z jadalni
-Violetto, Violetto-zaczął krzyczeć tata
-German siadaj tu, zostajesz dzisiaj ze mną-usłyszałam słowa Jade z jadalni i wyszłam przed dom po czym ruszyłam w stronę Studia
Federico
Nigdy jeszcze nie miałem takiego śniadania, krzyki, darcie i to jeszcze pod koniec o Leona. Muszę mu o wszystkim powiedzieć.
-To ja może już pójdę-powiedziałem cicho, wstałem od stołu i udałem się poza dom w kierunku Studia. Po drodze spotkałem Leona.
-Siema-powiedziałem
-Hej-odpowiedział Leon
-Leon dzisiaj na śniadaniu była kłótnia o ciebie-powiedziałam mu i się zaśmiałem
-O mnie? Ale nie rozumiem?
-Bo widzisz, Violetta wczoraj wieczorem powiedziała Germanowi o tobie, kim dla niej jesteś, o Studio i o Angie i dowiedziałem się z tego wszystkiego, że Antonio to jej dziadek i gdzieś w Buenos jest jeszcze jej babcia. A dzisiaj German kłócił się z Violettą o to czy możesz się z nią spotykać i tak ogólnie i jeszcze, nie wierze w to, ale ci powiem...
_______________________________________________________
-Bo ty jesteś...jesteś...
-Kim ja jestem?-zapytałem
-Jesteś moim pierwszym chłopakiem i ja.. ja wstydzę się tak całować-powiedziała Violetta i spuściła głowę na dół
-Ale nie masz się czego wstydzić, przecież to normalne. Nieraz pewnie widziałaś całujących się ludzi i jak przechodziłaś to co poczułaś?-zapytałem-Ale wszedłem w temat-pomyślałem
-Poczułam radość, miłość innych ludzi.
-No właśnie, a jak ty czujesz, że oni są szczęśliwi to oni też poczują to samo jak zobaczą innych całujących się. To na przykład my będziemy się całować i ktoś przejdzie to poczuje to samo co ty-powiedziałem
-Leon , ja mogę się z tobą całować, ale jak nikogo nie będzie przy nas. Z czasem może będziemy całować się w każdym miejscu, ale teraz ja...ja nie mogę-powiedziała smutna
-Okej, rozumiem to-powiedziałem i stanęliśmy już pod bramą wejściową Violetty.
-Dziękuję-powiedziała i się uśmiechnęła
-Kocham cię-powiedziałem i Violetta obróciła się w moją stronę
-Ja ciebie też-powiedziała i zbliżyliśmy się do siebie, po chwili razem złączyliśmy nasze usta w pocałunek
-Na statku, na łodzi całują się młodzi. A wrona im kracze: Nie wolno smarkacze-powiedział Fede ze śmiechem przechodząc koło nas, ja gwałtownie oderwałam się od Leona
-Mam jeden powód, na przykład ten-powiedziała Violetta wymachując rękami
-Okej nie denerwuj się on nam zazdrości-powiedziałem i przytuliłem Violettę
-Dzięki ale muszę już iść bo Fede już pewnie ma kazanie, a teraz pora na mnie-zaśmiała się Violetta
-Okej to do jutra, jak dasz radę wyjść z domu-powiedziałem i pocałowałem ją w policzek
-Pa-powiedziała i weszła do środka
Violetta
Weszłam do środka, a tu takie krzyki.
-Co tu się dzieje?-zapytałam głośno
-Dlaczego razem z Federico uciekliście z domu?-zapytał tata, był bardzo zły
-Wiesz co?-zapytałam
-Nie wiem-odpowiedział
-Mam tego dość. Chodzę do Studia 21 od dwóch tygodni, Leon jest moim chłopakiem, a Angie jest moją ciotką. To chyba wszystko, co powinieneś wiedzieć i chodź teraz dostanę za to wszystko karę to mam to gdzieś jestem już duża, a ty jesteś za bardzo nad opiekuńczy i proszę cię przynajmniej zostaw w spokoju Fede, bo on nic nie zrobił i jak już to z nim chodzę do tej szkoły. Dziękuję-powiedziałam bardzo wkurzona na tatę
-Violetto, nie tym tonem, jesteś moją córką i masz się mnie słuchać. I kto ci pozwolił chodzić do tego Studia, ja ci na to nie pozwolę wypisujesz się z niego. A z tym całym Leonem możesz się pożegnać, bo nie pozwolę ci się z nim spotykać, a Angie...
-Angie jest siostrą mojej mamy, a ty zawsze mi mówiłeś, że nie mam z jej strony rodziny. Ty zawsze będziesz kłamał. I może powiesz gdzie jest moja babcia i dziadek, czy oni też nie istnieją, a tak w ogóle, bardzo ci dziękuję, że ukrywałeś wszystkie rzeczy jakie zostały po mamie na poddaszu. I tak byłam tam, chociaż ty nie wiedziałeś.
-Ukrywałem je bo chciałem dla ciebie dobrze
-Yhy jak zawsze masz takie samo wytłumaczenie i do jutra chce się dowiedzieć kto jest moim dziadkiem i babcią.
-Twój dziadek to..-powiedział spokojniej
-Kto? Kto?
-To... Antonio, on jest szefem tego Studia do którego chodzisz-powiedział i spuścił głowę
-Czyli ja go znam, ale jeszcze go w Studiu nie spotkałam-powiedziałam
-Bo on dopiero w Studiu będzie od poniedziałku-powiedział Fede
-Tak, ale super nareszcie poznam moją rodzinę-powiedziałam i pobiegłam po schodach do góry. Nie wierzyłam w to, że kiedyś ich zobaczę, ale jednak. Pewnie jutro nie będę miała jak wyjść z domu, ale co mi tam powiem im gdzie idę, a jak mnie nie puszczą to ucieknę, a Fede niech sobie radzi sam.
Następny dzień, Rano
Wstałam bardzo wcześnie bo dzisiaj mam do szkoły na 8:00, ale wątpię, że do niej pójdę. Jestem już ubrana i idę na śniadanie. Zeszłam na dół i przy stole zobaczyłam Tate, Jade i Federico.
-Dzień dobry-powiedziałam siadając do stołu
-Dzień dobry-odpowiedzieli wszyscy
-A gdzie jest Angie?-zapytałam
-Wyszła jakąś godzinę temu-powiedział Fede
-To ja się zbieram-powiedziałam i wstałam od stołu
-A ty gdzie?-zapytał tata wstając
-Idę do Studia i ty mi tego nie możesz zakazać, bo muzyka to moje życie, mogę iść w ślady mojej mamy.
-Właśnie tego chciałem uniknąć i nie pójdziesz do tego Studia-powiedział zły tata
-Tak jasne. Do Studia nie mogę chodzić, z Leonem nie mogę się spotykać i pewnie...-powiedziałam
-Kto to ten Leon?-zapytała Jade
-To mój chłopak-zwróciłam się do Jade
-Nie chce słyszeć tego słowa-krzykną tata
-Ale German nie możesz zabronić jej się spotykać z chłopakiem-powiedziała Jade do taty-Violetto przyprowadź go dzisiaj do domu, zapraszamy go do nas na obiad-powiedziała Jade
-Ale on nie może...-zaczął tata
-Jade tym razem zgadzam się z tobą-powiedziałam i wyszłam z jadalni
-Violetto, Violetto-zaczął krzyczeć tata
-German siadaj tu, zostajesz dzisiaj ze mną-usłyszałam słowa Jade z jadalni i wyszłam przed dom po czym ruszyłam w stronę Studia
Federico
Nigdy jeszcze nie miałem takiego śniadania, krzyki, darcie i to jeszcze pod koniec o Leona. Muszę mu o wszystkim powiedzieć.
-To ja może już pójdę-powiedziałem cicho, wstałem od stołu i udałem się poza dom w kierunku Studia. Po drodze spotkałem Leona.
-Siema-powiedziałem
-Hej-odpowiedział Leon
-Leon dzisiaj na śniadaniu była kłótnia o ciebie-powiedziałam mu i się zaśmiałem
-O mnie? Ale nie rozumiem?
-Bo widzisz, Violetta wczoraj wieczorem powiedziała Germanowi o tobie, kim dla niej jesteś, o Studio i o Angie i dowiedziałem się z tego wszystkiego, że Antonio to jej dziadek i gdzieś w Buenos jest jeszcze jej babcia. A dzisiaj German kłócił się z Violettą o to czy możesz się z nią spotykać i tak ogólnie i jeszcze, nie wierze w to, ale ci powiem...
_______________________________________________________
NAPRAWDĘ
KOMENTUJCIE
Subskrybuj:
Posty (Atom)










